Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Edition 2000. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Edition 2000. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 sierpnia 2011

Jak król z biskupem o władzę walczył

O konflikcie pomiędzy królem Bolesławem Śmiałym a biskupem Stanisławem ze Szczepanowa słyszał każdy kto choć trochę uważał na lekcjach historii. Kto był bardziej uważny i ma przy okazji dobra pamięć będzie zapewne wiedział, że w tym samym czasie podobny konflikt toczył się na linii papież Grzegorz VII - cesarz Henryk IV, a szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną raz na drugą stronę. W ostatecznym rozrachunku więcej szczęścia miał cesarz...
Kulisy polskiego konfliktu o władzę oraz jego skutki są tematem kolejnego tomu "Dziejów Polski" Kraszewskiego, który nosi tytuł "Boleszczyce".

Akcja książki rozpoczyna się w momencie, kiedy konflikt osiąga już swoje apogeum. Bolesław wrócił już z wyprawy kijowskiej i krwawo rozprawił się z rycerzami, którzy zdezerterowali do domów oraz z niewiernymi małżonkami też. Biskup, który wystąpił w ich obronie staje się automatycznie najlepszym kandydatem na przywódcę niezadowolonych. Początkowo Stanisław stara się wpłynąć na króla używając swojego autorytetu i grożąc klątwą kościelną. Bolesław nie zmienia swojego postępowania, wręcz jakby na złość biskupowi dopuszcza się kolejnych występków. Większość królewskiej drużyny przechodzi na stronę buntowników a przy władcy zostają tylko Ci najbardziej oddani - młódź rycerska, nie posiadająca majątków, licząca, że przy wojowniczym władcy uda im się czegoś dorobić. Prym wśród tej grupy zwanej Boleszczycami wiedzie pięciu braci z rodu Kaniowych. Boleszczyce pozostali wierni do końca - po zabójstwie biskupa Stanisława udają się z Bolesławem na wygnanie na Węgry a do kraju wracają dopiero po jego śmierci.
W powieści jest również wątek romansowy - Bolesław uwodzi piękną Krystę, żonę rycerza Mścisława z Bużenina, który z kolei nie cofnie się przed niczym aby wiarołomną małżonkę odzyskać...

Ta powieść różni się nieco pod względem konstrukcyjnym od poprzednich w cyklu. O ile w poprzednich tomach (a i w następnych, które czytałam też) większość tekstu stanowią opisy o tyle w wypadku tej książki mamy równowagę, a nawet nieznaczną przewagę dialogu. Dodaje to powieści dynamiki i dramatyzmu - wygląda jakby w tym wypadku Kraszewski skłaniał się wręcz ku formom teatralnym.

Powieść oczywiście ma swoje umocowanie w źródłach historycznych (które nawiasem mówiąc nie przekazują jakiegoś bardzo obiektywnego obrazu konfliktu) i jak to przeważnie u Kraszewskiego bywa autor trzymał się prawdy historycznej, zamieścił w tekście powieści wiele anegdot dotyczących króla i biskupa, jednak odniosłam wrażenie, że od początku i bardzo wyraźnie zaznaczył po czyjej stronie jest jego sympatia i, przyznam, że to mi się niespecjalnie podobało. Król przedstawiony jest jako bezwzględny despota i okrutnik, biskup jako święty bez wad. 
Jednak prawda nie była taka czarno-biała... 


No, ale zaczynam tworzyć wykład zamiast recenzji... Książka bardzo dobra, wg opinii tych, którzy przeczytali całość cyklu jedna z najlepszych. Mam nadzieję, że spodoba się Wam tak samo jak mnie:)

środa, 27 lipca 2011

Jak człowiek z gminu księciem chciał zostać

Różnych władców miała Polska - mniej i bardziej udanych, geniuszy i miernoty, wodzów i polityków, ot jak chyba każdy kraj na świecie. Jedno jest pewne - samo założenie na głowę królewskiego diademu nie czyni człowieka wybitnym władcą, choć w okresie panowania Piastów (czyli przez 400 lat) tylko nielicznym (dokładnie sześciu) udało się tego dokonać. 

Po Bolesławie Chrobrym, jednym z wybitniejszych naszych władców, na tron wstępuje jego syn Mieszko II. Teoretycznie jest świetnie przygotowany do pełnienia obowiązków króla - wszechstronnie jak na owe czasy wykształcony, poprzez małżeństwo związany z rodziną cesarską, przy boku ojca miał możliwość doskonalenia się w sztuce wojennej, w której udało mu się nawet odnieść pewne sukcesy. Niestety, jak się szybko okazuje to nie wystarcza - przeciwko Mieszkowi występują jego bracia - Bezprym i Otto, jak również sąsiedzi. Mieszko zostaje zmuszony do ucieczki z kraju i zrzeczenia sie korony. Udaje mu sie co prawda wrócić i zjednoczyć polskie ziemie jednak nie cieszy się zbyt długo swoją władzą, gdyż umiera w 1034 roku, zaledwie po 9 latach sprawowania władzy. Jego spadkobiercą zostaje jedyny syn - Kazimierz. Nowy władca chce wzmocnić władzę książęcą, jednak spotyka się to z oporem możnowładztwa i książę opuszcza kraj - przebywa początkowo na Węgrzech, a później w Niemczech.

W tym czasie ziemie polskie niszczone systematycznie przez walki wewnętrzne i najazdy zewnętrzne popadały w coraz większą ruinę - nastąpił masowy powrót do pogaństwa, Czesi zajęli Śląsk i złupili Wielkopolskę, na Pomorzu władzę przejęła miejscowa dynastia a na Mazowszu władzę przejął Miecław, królewski cześnik, chcący stworzyć swoje własne suwerenne państwo.

Tegoż Miecława, aczkolwiek pod nieco zmienionym imieniem Masław uczynił Józef Ignacy Kraszewski tytułowym bohaterem swojej kolejnej książki z cyklu "Dzieje Polski". 
Akcja powieści toczy się na przełomie lat 30 i 40-tych XI wieku. Zbuntowane chłopstwo napada i niszczy poszczególne grodziska a niedobitki polskiego rycerstwa ukrywają się po lasach i ciągną w stronę w miarę niezniszczonego Mazowsza. Tak też robią bracia Wszebor i Mszczuj Doliwowie. Po drodze ratują dwie kobiety - Martę, zonę Spytka Leliwy oraz jej córkę Katarzynę i razem ze starym rycerzem Lassotą udają się w kierunku Olchowego Horodyszcza, grodu należącego do rodu Belinów. Piękna Kasia wpada w oko obydwu braciom a po dotarciu na miejsce do grona wielbicieli dziewczyny dołącza młody Tomek Belina. Nie czas jednak myśleć o amorach, bo gród oblega zbuntowane chłopstwo. Wśród rycerstwa powstaje plan aby udać się do Niemiec, odnaleźć księcia Kazimierza i prosić aby wracał i ratował kraj. 

Pomimo, że Masław jest tytułowym bohaterem powieści w samej fabule jest raczej postacią drugoplanową. Autor przedstawił go jako człowieka z ludu, który chytrością i intrygami wspiął się na wysokie stanowisko na dworze Mieszka II a po jego śmierci i wygnaniu prawowitego następcy postanowił zagarnąć dla siebie Mazowsze. Opowieść o chłopskim pochodzeniu Masława jest mocno naciągana - przejście ze stanu kmiecego do rycerskiego teoretycznie było możliwe, ale już osiągnięcie jednego z najważniejszych stanowisk na dworze królewskim przez takiego "człowieka znikąd" zdecydowanie nie. Tym bardziej jeżeli będziemy pamiętać, że żoną Mieszka była siostrzenica cesarza niemieckiego, która starała się wprowadzić na swoim dworze zachodnie standardy. 

Tym razem "wielka" historia stanowi zaledwie tło dla wątku romansowo - sensacyjnego. Wartka akcja, pełnokrwiści bohaterowie, szpiegowska intryga, rywalizacja o uczucie ukochanej kobiety sprawia, że książkę czyta się szybko i z zainteresowaniem.

niedziela, 17 lipca 2011

Jak Bolesław Chrobry chciał zdobyć koronę

Kolejne niedzielne przedpołudnie i kolejna książka z historycznego cyklu "Dzieje Polski" czyli "Bracia zmartwychwstańcy".
Tym razem J.I. Kraszewski przenosi nas w czasy Bolesława Chrobrego. Tematem są starania Bolesława o koronę królewską. Na tle politycznej walki pomiędzy polskim władcą a wrogim mu cesarzem niemieckim poznajemy historię dwóch tytułowych braci - Jurgi i Andruszki z rodu Jaksów, którzy skazani na śmierć, zostają niemal cudem uratowani przed wyrokiem. Ich wybawcą, a raczej wybawczynią, jest trzecia (jeśli wierzyć przekazom historycznym to ukochana) żona Bolesława Chrobrego - księżna Emnilda. Razem z opatem Aronem wymyślają plan upozorowania egzekucji i ukrycia braci przed gniewem władcy a w stosownej chwili wyjednanie dla nich przebaczenia.

Polska u schyłku panowania Bolesława Chrobrego to przysłowiowy "kolos na glinianych nogach". Terytorialne zdobycze już niedługo okażą się niezbyt trwałe, sąsiedzi tylko czekają na możliwość odegrania się za poniesione klęski a i w samej książęcej rodzinie nie dzieje się najlepiej. Coraz ostrzej zarysowuje się konflikt między książęcymi synami Bezprymem i Mieszkiem, który wybuchnie ze zdwojoną siłą już po śmierci Chrobrego.
Dużo miejsca poświęca Kraszewski w tej powieści obyczajom panującym a Polsce wczesnopiastowskiej. Oglądamy dwór książęcy na którym słowiańskie zwyczaje ścierają się z niemieckimi, wprowadzanymi przez żonę Mieszka, księżnę Rychezę oraz margrabiankę Odę przebywającą w Polsce jako zakładniczka (praktykowaną rękojmią podpisanych układów, było wyznaczanie wysokourodzonych osób jako zakładników - swego czasu młody Bolesław również przebywał w takim charakterze na cesarskim dworze), mamy też możliwość zajrzenia za mury tynieckiego opactwa i poznania warunków życia i pracy benedyktyńskich mnichów.

Jak we wszystkich powieściach tego cyklu, warstwa fabularna jest tylko dodatkiem do opisywanych faktów historycznych, tyle że tym razem, niestety, Kraszewski dla potrzeb fabuły owe fakty przeinaczył. (Przykład pierwszy z brzegu: akcja powieści toczy się już  po podpisaniu traktatu pokojowego z Niemcami w Budziszynie, czyli po 1018 roku a w tym czasie księżna Emnilda już nie żyła, zmarła bowiem w 1016 lub 1017 roku.) Dlatego też jeżeli ktoś chce uczyć się dziejów ojczystych z powieściowego cyklu, tę książkę niech sobie daruje. Jeżeli natomiast interesują go obyczaje XI-wieczne czy też meandry ówczesnej polityki - jest to lektura wymarzona. A kiedy dodamy do tego wartką, niemal sensacyjną, akcję, potyczki, ucieczki i podstępy będziemy mieć nieomal powieść "płaszcza i szpady". No może "zbroi i miecza"... 

niedziela, 10 lipca 2011

Jak Mieszko kraj chrystianizował

Drugi tom powieściowego cyklu o historii naszego kraju przenosi nas w czasy Mieszka I. Władca coraz poważniej myśli o przyjęciu chrześcijaństwa - Mieszko to wytrawny polityk, jego decyzja podyktowana jest względami praktycznymi - musi znaleźć silnych sprzymierzeńców oraz obronić swoją ziemię przed zakusami sąsiadów z zachodu. Książę zdaje sobie sprawę, że najtrudniejszą sprawą będzie przekonanie do projektu swoich poddanych przywiązanych do starych bogów. Dlatego też dopóki to możliwe nie wyjawia swoich zamiarów. Ale kiedy już to zrobi to żelazną ręką przeprowadza swój plan do końca.

Na tle wielkiej polityki przedstawia Kraszewski konflikt, który powstaje w leżącym nieopodal Gniezna dworze należącym do rodu Luboniów. Los nie oszczędzał starego Lubonia - żona zmarła już dawno temu, jedyny syn dostał się przed 12 laty do niemieckiej niewoli i ślad po nim zaginął, w domu została tylko córka i stary włodyka pogodził się już z myślą, że rodowe gniazdo trzeba będzie przekazać obcym. Tymczasem niespodziewanie do rodzinnego domu powraca młody Włast. Radość ojca mąci jednak świadomość, że syn bardzo się zmienił w niewoli. Luboń nabiera coraz większych podejrzeń, a kiedy książę Mieszko zaprasza Własta na swój dwór ma już pewność - syn w niewoli przyjął chrześcijaństwo, wiarę znienawidzonych niemieckich najeźdźców.

Kraszewski pisząc swój cykl "Dzieje Polski" opierał się na źródłach historycznych - w tym akurat wypadku przede wszystkim na kronice biskupa Thietmara, którą miejscami wręcz cytuje. Oczywiście stan wiedzy historycznej od czasów powstania powieści nieco się pogłębił, ale nie stanowi to zbyt wielkiej przeszkody przy lekturze. Zresztą świadomy czytelnik zdaje sobie sprawę z tego, że autor nie zajmował się historią zawodowo a jego książki nie są w żadnym wypadku naukowymi opracowaniami.

Ze wszystkich przeczytanych przeze mnie do tej pory książek z serii historycznej "Lubonie" jakoś tak najmniej przypadli mi do gustu. Nie znaczy to, broń Boże, że książka jest zła - ot po prostu, za dużo w niej polityki i może dlatego, używając szkolnej skali ocen, dostała u mnie 4. No może nawet 4+...