Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Olesiejuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Olesiejuk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 stycznia 2019

Trzy po trzy czyli "Trójka e-pik" powraca

Mój ty świecie... Wychodzi na to, ze umarłam medialnie a teraz nastąpi zmartwychwstanie ;)
A zmartwychwstanie następuje na rzecz niejakiej "Trójki e-pik", dawnego pomysłu Sardegny, któren to pomysł też ożył w tym miesiacu po dosyc długiej hibernacji.
W ramach tejże "Trójki" należało przeczytać trzy książki z określonymi motywami - duchy, góry, smieszny kryminał. Oczywiście każdy motyw osobno, chociaż jakby się ktoś uparł to może udałoby się zmieścić wszystko w jednym dziele.
Pomimo rozlicznych obowiązków udało mi się wybrane lektury przeczytać. i to nie byle gdzie, bo w samym Zakopanem gdzie przebywałam w czasie ferii w charakterze wychowawcy na kolonii. Zeby nie było - nie zaniedbywałam swoich obowiązków w czasie dnia. Natomiast po 22-giej, kiedy moje chłopaczyska powinny teoretycznie słodko spać w łóżeczkach siadałam sobie pod lampeczką na korytarzu (tak żeby widzieć wszystkie drzwi do pokojów) i czytałam, często do późnych godzin nocnych, tzn. do czasu kiedy moi panowie znudzeni i zdenerwowani moim okrucieństwem (bo przecież na kolonii najfajniejsze rzeczy dzieją się w godzinach nocnych) szli wreszcie spać...

"Za stare grzechy" Izabelli Frączyk to pierwszy tom cyklu "Śnieżna grań" opowiadającego o rodzinie Stachowiaków prowadzącej na Podhalu rodzinny biznes turystyczno-wypoczynkowy. Rodzina składa się z mamy i dwójki dorosłych dzieci, bowiem ojciec rodziny zginął kilka lat wcześniej w nieszczęśliwym wypadku. Firma składa się z pensjonatu, restauracji, stoku narciarskiego z wyciągiem, wypożyczalni sprzętu oraz szkółki narciarskiej. Biznesem gastronomicznym zarządza mama, syn Edek odpowiada za stok i wyciąg natomiast córka Lola zajmuje się szkoleniem przyszłych narciarzy oraz wypożyczalnią. Do rodziny należy jeszcze stryj Józek oraz Mania ośmioletnia córeczka Loli.
Główną bohaterką tego tomu jest Lola, która z jednej strony musi się uporać z przeszłością, a konkretnie z tatusiem Mani, o którego dziewczynka zaczyna coraz natarczywiej się dopytywać, a z drugiej strony zadecydować co zrobić z nową całkiem obiecującą znajomością z pewnym polsko-austriackim biznesmenem.
Książkę czyta się bez bólu, ale jakaś wybitna literatura to niestety nie jest... Akcja jest przewidywalna, postacie bohaterów też, jak to mówi moje dziecko "mocne 2 na 10". widziałam, że wyszedł już drugi tom, jak będę miała dużo czasu to może sięgnę, ale przymusu nie czuję.

Nora Roberts to uznana marka i chociaż romansów nie czytuję jakoś namiętnie to akurat jej książki mi się podobają.
"Noc na bagnach Luizjany" to historia osadzona w starej posiadłości leżącej na obrzeżach Nowego Orleanu. Posiadłość ma nieciekawą opinię, od wielu lat nikt w niej nie mieszka, a wszyscy kolejni właściciele nie wytrzymują tu dłużej niż kilka tygodni. Teraz tę posiadłość kupuje prawnik z Bostonu Declan Fitzpatrick, który właśnie zerwał z narzeczoną i postanowił zacząć nowe życie jak najdalej od rodzinnego miasta. Szybko dowiaduje się, że przed stu laty rozegrała się tu wielki dramat - dwóch braci zginęło w tragicznych okolicznościach a żona jednego z nich zniknęła zostawiając maleńką córeczkę.
Declan poznaje Angelinę, w prostej linii potomkinię tamtego rodu. Szybko też orientuje się, że w swoim nowym domu nie jest sam - słyszy płacz dziecka, ma wizje i czuje czyjąś wrogą obecność. A babcia Angeliny mieszkająca nieopodal posiadłości w chatce na bagnach utrzymuje, że Declan zjawił się tu nieprzypadkowo...
Chociaż od początku wiadomo, ze powieść zakończy se happy endem czyta się ją z przyjemnością. Tak przy okazji - okazuje się, że ta powieść Nory Roberts ma swoją filmową wersję , całkiem zresztą udaną.

Nieodżałowanej pamięci Chmielewska Joanna to jedna z moich ukochanych autorek, przeczytałam już niemal wszystko co wyszło spod jej ręki. Jedną z nieprzeczytanych dotąd powieści była "Tajemnica", jak to zwykle u tej pisarki kryminał z dużą dawką humoru.
Rzecz dzieje się na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Joanna, jak to zwykle ona, wplątuje się w kryminalną aferę. Początkowo wydaje się, że afer jest kilka - narkotyki, handel brylantami wreszcie oszustwa w kasynie. W tle majaczy się jeszcze porwanie dziecka oraz seria nieszczęśliwych wypadków, których ofiarami są osoby związane nawet pośrednio z wymienionymi wyżej procederami. Joanna w towarzystwie swojego przyjaciela Gucia stara się dojść o co właściwie chodzi w tym wszystkim. Po raz chyba pierwszy nie ufa swojej ukochanej milicji, która zresztą zdążyła się już przekwalifikować na policję, bo okazuje się, ze w aferę wplątani są również przedstawiciele służb mundurowych.
Historia jest w porządku, jak to u Chmielewskiej humor słowny i sytuacyjny na całkiem niezłym poziomie, jak ktoś nie zna to może warto poznać.

niedziela, 22 września 2013

Lektury małoletniej Ani - odc.9

Nie wiem za bardzo jak to się teraz układa, ale kiedy byłam jeszcze uczennicą szkoły podstawowej to istniał dosyć wyraźny podział na literaturę dziewczyńską i chłopacką - my zaczytywałyśmy się Montgomery i Siesicką, a nasi koledzy (jeżeli przypadkiem oderwali się od kopania piłki) wybierali Szklarskiego, Nienackiego lub Niziurskiego. Zdarzało się co prawda, że dziewczyny sięgały po "męską" literaturę, ale w drugą stronę to już raczej nie działało... 
Ja akurat jestem z tej grupy dziewcząt czytających książki dla chłopców, uwielbiam Pana Samochodzika, książki o Indianach i przygody czterech pancernych oraz powieści Edmunda Niziurskiego.

Edmund Niziurski przyszedł na świat w Kielcach w 1925 roku. Tam spędził dzieciństwo i młodość (poza latami wojennymi), tam chodził do szkoły średniej i studiował. I chociaż kilka lat po wojnie opuścił rodzinne miasto, to Kielecczyzna pozostała bliska jego sercu - duża część jego utworów osadzona jest w fikcyjnych miejscowościach wzorowanych na miastach i miasteczkach regionu świętokrzyskiego. 
Niziurski debiutował jeszcze w czasie wojny jako... poeta, bowiem w 1944 roku w prasie podziemnej ukazał się jego wiersz. Po wojnie współpracował z czasopismami młodzieżowymi oraz Polskim Radiem. Pisarz kojarzony jest głównie z literaturą młodzieżową, ale warto wspomnieć, że w swoim dorobku ma również kilka książek dla dorosłych. Jest to chyba jedyny współczesny polski autor, którego utwór niezmiennie, pomimo licznych reform i zawirowań w naszym systemie oświaty, znajduje się w kanonie lektur szkolnych - jest to powieść pt. "Sposób na Alcybiadesa".
Do najpopularniejszych utworów Niziurskiego oprócz wspomnianego wyżej "Sposobu" należą powieści "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa", Księga urwisów", "Siódme wtajemniczenie", "Klub włóczykijów" oraz zbiór opowiadań "Jutro klasówka".
Za swoją twórczość był wielokrotnie nagradzany, a kilka jego powieści doczekało się ekranizacji - moim zdaniem nie do końca udanych, bowiem największą zaletą tych książek jest narracja, a tej w filmie się odtworzyć nie da...

Przy okazji trochę prywaty: nie dane mi było zetknąć się osobiście z panem Edmundem, ale przez rok dosyć regularnie spotykałam się z jego młodszym bratem - prof. Mirosław Niziurski był moim wykładowcą historii muzyki w czasie studiów podyplomowych w kieleckiej Wszechnicy Świętokrzyskiej.

W bardzo młodych latach przeczytałam sporo książek Niziurskiego, ale jeszcze kilka pozostało i tak oto w tych dniach zapoznałam się z "Niesamowitymi przypadkami Cymeona Maksymalnego".
Maksymilian Ogromski przez przyjaciół zwany Cymkiem jest uczniem siódmej klasy. Właśnie przeniósł się do nowej szkoły i ma szansę rozpocząć szkolne życie z czystą kartą. Niestety Cymek ma ogromnego pecha - w poczekalni gabinetu lekarskiego spotyka młodego człowieka, którego bierze za swojego rówieśnika a który okazuje się jego nowym polonistą... Na szczęście magister Szykoń (poufale zwany Koniem) puszcza w niepamięć niefortunne spotkanie, ale pech Cymka nie odpuszcza. Chłopak chce nakręcić film - brat kolegi pożyczy mu kamerę, siostra obiecała wyłożyć cześć funduszy potrzebnych na to przedsięwzięcie, techniczna strona projektu jest zapewniona, ale brak głównej aktorki. A właściwie to jest nadmiar chętnych na to miejsce...

Książka Niziurskiego opowiada w zabawny sposób o problemach wieku dorastania - o pierwszych uczuciach, o rywalizacji między uczniami, o stałym konflikcie na linii młodzież-nauczyciele, o planach i marzeniach. Cymek wplątuje się w coraz to nowe historie, które wymagają od niego podejmowania trudnych decyzji - działać zgodnie z własnym sumieniem i wejść w konflikt z klasą czy milczeć i obserwować jak koledzy niszczą nauczyciela, wysypać nielubianego kolegę czy trzymać język za zębami i samemu być podejrzanym o nieregulaminowe zachowanie i wreszcie którą dziewczynę wybrać: atrakcyjną egoistkę czy mniej reprezentacyjną ale z lepszym charakterem? 
Kto ciekaw odpowiedzi na te i inne nękające Cymka problemy niech szybciutko pędzi do biblioteki - z pewnością znajdzie tam kilka półek z książkami Edmunda Niziurskiego a wśród nich również "Niesamowite przypadki".

Pisałam już wyżej, że jedną z najważniejszych cech twórczości Niziurskiego jest specyficzny język - to jeden z tych autorów, których styl można rozpoznać po przeczytaniu zaledwie kilku zdań. Znakiem firmowym tego autora są również oryginalne nazwiska - Maksymilian Ogromski, Tytus Ciemski, Eugeniusz Tubkowski czy Klaudiusz Opęda to tylko niektórzy z bohaterów tej książki. W powieściach Niziurskiego jest element dydaktyzmu, ale tak zgrabnie wprowadzony, że dotarł on do mnie dopiero kiedy przeczytałam jego powieści jako osoba dorosła - jako dziecko nie widziałam w tych zabawnych historiach jakiegoś szczególnego moralizatorstwa.
Język Niziurskiego, który z jednej strony jest jego największą zaletą może być niestety dla młodych czytelników największą wadą. Pisarz używa bowiem młodzieżowego slangu na równi z językiem literackim, a miejscami również naukowym, okraszając tę mieszankę własnymi pomysłami - język potoczny ciągle ewoluuje i sposób mówienia właściwy dla lat 60-tych czy 70-tych jest dzisiaj anachroniczny, a w skrajnych przypadkach wręcz niezrozumiały.
Mimo wszystko myślę, że powieści Niziurskiego w dalszym ciągu będą czytane przez młodzież w różnym wieku;)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Dla młodych badaczy przyrody


Mój sześcioletni synek ma już dosyć dawno sprecyzowane zainteresowania. Uwielbia wszystko co związane jest ze światem zwierząt. Każde wakacje rozpoczynamy od wizyty w ZOO. Do tej pory był to najbliższy nam geograficznie krakowski ogród zoologiczny, ale w tym roku zostało złożone zamówienie na ZOO w Chorzowie bowiem są tam żyrafy, które stanowią ostatnio obiekt fascynacji Piotrusia. Te zoologiczne zainteresowania są również widoczne na jego półeczce z książkami. Najwięcej jest tam bowiem książek o zwierzętach właśnie. Ostatnio ten zbiór powiększył się o pięknie wydane "Zwierzęta świata".

Książka przedstawia nie tylko te najbardziej znane dzikie zwierzęta czyli słonie, lwy, zebry czy pingwiny ale również takie o których dziecko raczej nie słyszało - np. polatuchy, antylopy bejzy, kota górskiego, palczaka czy kapibarę. Zwierzęta, pogrupowane według kontynentów, przedstawione są w swoim naturalnym środowisku w czasie polowania, odpoczynku czy zabawy. Piękne, kolorowe ilustracje przyciągają wzrok malucha i pozwalają zapamiętać wygląd danego zwierzaka. Tekst dostosowany jest do możliwości percepcyjnych kilkulatka, nie ma tam jakichś trudnych, niezrozumiałych słów a opis jest tylko uzupełnieniem obrazka.
Autorem ilustracji jest Francisco Arredondo, a oryginalny hiszpański tekst wyszedł spod pióra Pere Roviry. Polską edycję tej pięknej książki zawdzięczamy Wydawnictwu Olesiejuk.

Jeżeli szukacie prezentu dla kilkulatka zainteresowanego zwierzętami (a i dla niezainteresowanego też) to serdecznie polecam tą właśnie książeczkę.