Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Poradnia K. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Poradnia K. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 marca 2015

Jestę snobę

W czasach kiedy chodziłam do liceum (czyli dawno, dawno temu...) znajomość łaciny (a w każdym razie pojedynczych słówek bądź sentencji) wśród moich kolegów i koleżanek nie była czymś szczególnie rzadkim. W mojej szkole (a podejrzewam, że we wszystkich innych ogólniakach również) łaciny nie uczyli się tylko ci, którzy uczęszczali do klasy matematyczno-fizycznej. Wszyscy inni mieli język Horacego jako przedmiot obowiązkowy, albo chociaż fakultatywny. I pomimo, że od czasów szkolnych minęło już sporo lat a ja z łaciną, poza 4 semestrami w czasie studiów, nie miałam do czynienia to jeszcze sporo pamiętam i taki początek "Wojny galijskiej" Cezara mogę wyrecytować nawet obudzona w środku nocy...

Jak to jest z tą łaciną? Bo niby jest język martwy już od wielu wieków, używany na dzień dzisiejszy właściwie tylko w medycynie i części nauk przyrodniczych oraz przez specjalistów od literatury klasycznej. Ale równocześnie sami, często nie zdając sobie z tego zupełnie sprawy, używamy łacińskich wyrażeń w życiu codziennym. I żeby było jasne - nie chodzi mi bynajmniej o język rynsztokowy, czule zwany "łaciną kuchenną".

Stanisław Tekieli, autor przezabawnej książeczki "Burdubasta albo skapcaniały osioł, czyli łacina dla snobów" z  językiem starożytnych Rzymian spotkał się dosyć późno, ale była to miłość od pierwszego wejrzenia i z gatunku tych "aż po grób". Swoją pasją strał się zarażać inych, m.in. prowadził w Warszawie Koło Laciny Żywej, a także stworzył internetową gazetę wydawaną w tym właśnie języku - TUTAJ można ją obejrzeć, a jak ktoś potrafi to i poczytać.

Książka pana Stanisława to zbiór wierszowanych historyjek obrazujących popularne łacińskie sentencje - chociażby Carpe diem, Dura lex, sed lex czy Memento mori. Przy okazji tych najbardziej znanych podaje również przykłady mniej popularnych powiedzonek bądź określeń - jak głosi podtytuł książki znajdziemy w niej aż "139 sentencji i powiedzeń łacińskich w sposób jak najprostszy wyłożonych, z pretensjonalnymi cokolwiek przypisami filologiczno-kulturowymi". I moim skromnym zdaniem (nie ujmując nic talentowi poetyckiemu autora) to właśnie te przypisy stanowią największą wartość tej książki.
Autor nie tylko podaje dosłowne tłumaczenie jakiegoś zwrotu, ale objaśnia również jego znaczenie przenośne,  mówi w jakich wypadkach prawidłowo go używać oraz dodaje wiele ciekawostek. Na przykład dopiero z tej książki dowiedziałam się, że przypisywane Cezarowi "Et tu Brute contra me? "(czyli "I ty Brutusie jesteś przeciwko mnie?") wymyślił Szekspir...

Właściwie trochę trudno określić docelowego czytelnika tej książki. Bo niby skierowana jest do dzieci i młodzieży, ale osoba dorosła też będzie się świetnie przy niej bawić i znajdzie wiele smaczków, które dla młodego czytelnika mogą być nie do końca zrozumiałe. A jeśli jakaś sentencja zapadnie nam w umysł to już możemy stawiać pierwsze kroki na drodze językowego snobizmu.

Znajomością angielskiego czy hiszpańskiego raczej już nikomu nie zaimponujemy, natomiast łacina to już inna sprawa.