Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Książnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Książnica. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 stycznia 2019

Trzy po trzy czyli "Trójka e-pik" powraca

Mój ty świecie... Wychodzi na to, ze umarłam medialnie a teraz nastąpi zmartwychwstanie ;)
A zmartwychwstanie następuje na rzecz niejakiej "Trójki e-pik", dawnego pomysłu Sardegny, któren to pomysł też ożył w tym miesiacu po dosyc długiej hibernacji.
W ramach tejże "Trójki" należało przeczytać trzy książki z określonymi motywami - duchy, góry, smieszny kryminał. Oczywiście każdy motyw osobno, chociaż jakby się ktoś uparł to może udałoby się zmieścić wszystko w jednym dziele.
Pomimo rozlicznych obowiązków udało mi się wybrane lektury przeczytać. i to nie byle gdzie, bo w samym Zakopanem gdzie przebywałam w czasie ferii w charakterze wychowawcy na kolonii. Zeby nie było - nie zaniedbywałam swoich obowiązków w czasie dnia. Natomiast po 22-giej, kiedy moje chłopaczyska powinny teoretycznie słodko spać w łóżeczkach siadałam sobie pod lampeczką na korytarzu (tak żeby widzieć wszystkie drzwi do pokojów) i czytałam, często do późnych godzin nocnych, tzn. do czasu kiedy moi panowie znudzeni i zdenerwowani moim okrucieństwem (bo przecież na kolonii najfajniejsze rzeczy dzieją się w godzinach nocnych) szli wreszcie spać...

"Za stare grzechy" Izabelli Frączyk to pierwszy tom cyklu "Śnieżna grań" opowiadającego o rodzinie Stachowiaków prowadzącej na Podhalu rodzinny biznes turystyczno-wypoczynkowy. Rodzina składa się z mamy i dwójki dorosłych dzieci, bowiem ojciec rodziny zginął kilka lat wcześniej w nieszczęśliwym wypadku. Firma składa się z pensjonatu, restauracji, stoku narciarskiego z wyciągiem, wypożyczalni sprzętu oraz szkółki narciarskiej. Biznesem gastronomicznym zarządza mama, syn Edek odpowiada za stok i wyciąg natomiast córka Lola zajmuje się szkoleniem przyszłych narciarzy oraz wypożyczalnią. Do rodziny należy jeszcze stryj Józek oraz Mania ośmioletnia córeczka Loli.
Główną bohaterką tego tomu jest Lola, która z jednej strony musi się uporać z przeszłością, a konkretnie z tatusiem Mani, o którego dziewczynka zaczyna coraz natarczywiej się dopytywać, a z drugiej strony zadecydować co zrobić z nową całkiem obiecującą znajomością z pewnym polsko-austriackim biznesmenem.
Książkę czyta się bez bólu, ale jakaś wybitna literatura to niestety nie jest... Akcja jest przewidywalna, postacie bohaterów też, jak to mówi moje dziecko "mocne 2 na 10". widziałam, że wyszedł już drugi tom, jak będę miała dużo czasu to może sięgnę, ale przymusu nie czuję.

Nora Roberts to uznana marka i chociaż romansów nie czytuję jakoś namiętnie to akurat jej książki mi się podobają.
"Noc na bagnach Luizjany" to historia osadzona w starej posiadłości leżącej na obrzeżach Nowego Orleanu. Posiadłość ma nieciekawą opinię, od wielu lat nikt w niej nie mieszka, a wszyscy kolejni właściciele nie wytrzymują tu dłużej niż kilka tygodni. Teraz tę posiadłość kupuje prawnik z Bostonu Declan Fitzpatrick, który właśnie zerwał z narzeczoną i postanowił zacząć nowe życie jak najdalej od rodzinnego miasta. Szybko dowiaduje się, że przed stu laty rozegrała się tu wielki dramat - dwóch braci zginęło w tragicznych okolicznościach a żona jednego z nich zniknęła zostawiając maleńką córeczkę.
Declan poznaje Angelinę, w prostej linii potomkinię tamtego rodu. Szybko też orientuje się, że w swoim nowym domu nie jest sam - słyszy płacz dziecka, ma wizje i czuje czyjąś wrogą obecność. A babcia Angeliny mieszkająca nieopodal posiadłości w chatce na bagnach utrzymuje, że Declan zjawił się tu nieprzypadkowo...
Chociaż od początku wiadomo, ze powieść zakończy se happy endem czyta się ją z przyjemnością. Tak przy okazji - okazuje się, że ta powieść Nory Roberts ma swoją filmową wersję , całkiem zresztą udaną.

Nieodżałowanej pamięci Chmielewska Joanna to jedna z moich ukochanych autorek, przeczytałam już niemal wszystko co wyszło spod jej ręki. Jedną z nieprzeczytanych dotąd powieści była "Tajemnica", jak to zwykle u tej pisarki kryminał z dużą dawką humoru.
Rzecz dzieje się na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Joanna, jak to zwykle ona, wplątuje się w kryminalną aferę. Początkowo wydaje się, że afer jest kilka - narkotyki, handel brylantami wreszcie oszustwa w kasynie. W tle majaczy się jeszcze porwanie dziecka oraz seria nieszczęśliwych wypadków, których ofiarami są osoby związane nawet pośrednio z wymienionymi wyżej procederami. Joanna w towarzystwie swojego przyjaciela Gucia stara się dojść o co właściwie chodzi w tym wszystkim. Po raz chyba pierwszy nie ufa swojej ukochanej milicji, która zresztą zdążyła się już przekwalifikować na policję, bo okazuje się, ze w aferę wplątani są również przedstawiciele służb mundurowych.
Historia jest w porządku, jak to u Chmielewskiej humor słowny i sytuacyjny na całkiem niezłym poziomie, jak ktoś nie zna to może warto poznać.

poniedziałek, 19 listopada 2018

Kobiety, które tworzyły historię

Wielką historię ponoć piszą mężczyźni, ale cóż by oni biedni zrobili, gdyby nie mieli przy swoim boku wyjątkowych kobiet. Wielu z nich, szczególnie tych, których głowę zdobiła korona musiało wchodzić w związek małżeński z osobami całkiem sobie obcymi, często widzianymi po raz pierwszy dopiero w dniu ślubu, bo tego wymagała racja stanu. Małżonkowie mogli mówić o szczęściu jeśli udało im się znaleźć wspólny język i przynajmniej się szanowali, wiele jednakże tych politycznych związków miało tragiczny przebieg dla uwikłanych w nie osób.
Zdarzało się jednak, że władca postanowił iść za głosem serca i poślubić kobietę, którą darzył uczuciem, nawet jeśli była to osoba niższego stanu. Ot, taka historyczna wersja baśni o Kopciuszku...
Takich Kopciuszków na europejskich tronach może nie było zbyt wiele, ale sensacje jakie towarzyszyły ich związkom z monarchami na zawsze uwieczniły je na kartach historii.

Iwona Kienzler to autorka całkiem pokaźnej ilości książek popularnonaukowych, których bohaterkami są kobiety z szeroko pojętych kręgów władzy. Zajmuje się najczęściej naszą rodzimą historią, ale podejmuje też tematykę wykraczającą poza granice dawnej Rzeczpospolitej.
"Kopciuszki na tronach Europy. Z siermiężnej izby na królewski tron" - tytuł tej publikacji mówi sam za siebie i właściwie już nic nie trzeba dodawać. Autorka przedstawiła tu losy siedmiu kobiet i jednego mężczyzny, którzy pomimo iż urodzenie ich do tego nie predestynowało ozdobili swoje skronie królewskim, a nawet cesarskim, diademem.
Tak więc czytelnik będzie mógł się zapoznać z 
  • Cezonią, żoną rzymskiego cesarza Kaliguli, która wcześniej była piekarzową, 
  • Teodorą, małżonką cesarza bizantyjskiego Justyniana, której zdarzało się parać nierządem,
  • Elżbietą Granowską, trzecią żoną Jagiełły,co prawda z rycerskiego rodu, ale jak twierdzili jej współcześni "starą i szkaradną"
  • Anną Boleyn, pochodzącą z nowobogackiej rodziny panną, drugą żoną Henryka VIII Tudora, dla której odłączył Anglię od kościoła, a kiedy już mu się znudziła nie wahał się skazać jej na śmierć,
  • Karin Mansdotter, córką prostego żołnierza, żoną szalonego króla Szwecji Eryka XIV, której interwencja uratowała życie małemu finlandzkiemu księciu, który zasiadł potem na naszym tronie jako Zygmunt III Waza,
  • Martą Skowrońską, córką łotewskiego chłopa, która rozkochała w sobie cara Piotra I i jako Katarzyna I panowała jakiś czas w Rosji,
  • Zofią Chotek, co prawda hrabianką, ale bez grosza przy duszy w której zakochał się arcyksiążę Franciszek Ferdynand, następca tronu Austro-Węgier - jego śmierć w Sarajewie stała się iskrą od której wybuchł pożar zwany I wojną światową,
  • Jamesem Hepburnem, hrabią Bothwell, mężem królowej Szkocji Marii Stuart, który, niestety, opuścił ją w decydującej chwili wybierając życie na wygnaniu, kiedy jego żona dożywała swoich dni w niewoli Elżbiety I.
Iwona Kienzler ma niewątpliwie lekkie pióro i zacięcie gawędziarskie, bowiem wszystkie jej książki z którymi dane mi się było zapoznać czytało się gładko, bez potrzeby sprawdzania znaczenia jakichś ściśle naukowych określeń. Przywołuje sporo źródeł z epoki jak również współczesnych opracowań, wplata w tekst anegdoty jak również plotki, chociaż przy nich uczciwie zaznacza, że nie są to fakty sprawdzone. 

Książki Iwony Kienzler wydaje Bellona i to właśnie do wydawcy miałabym takie dwie znaczące uwagi: po pierwsze taka publikacja aż się prosi o zamieszczenie chociażby po jednym portrecie opisywanych postaci... Druga sprawa to kwestia redakcji - no po prostu nie wypada, żeby w książce było nie było historycznej znalazły się błędy z zakresu historii szkoły podstawowej - zamach w Sarajewie miał miejsce 28 czerwca 1914 roku a nie 28 sierpnia jak to można przeczytać w tekście. 28 sierpnia w najlepsze trwałą już wojna...

*********************************************

Bohaterką książki C.W. Gortnera "Ostatnia królowa" jest Joanna (w swojej ojczyźnie zwana Juaną),córka arcykatolickich  władców Hiszpanii - Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego, która do historii weszła z przydomkiem Szalona.

Joannę poznajemy w przełomowym roku 1492 - Kolumb odkrywa Amerykę, a władcy Hiszpanii zdobywają Granadę, ostatnią twierdzę Maurów, kończąc tym wieloletnią wojnę. Infantka kończy 13 lat i rodzice postanawiają wydać ją za mąż. Ich wybór pada na Filipa Pięknego, księcia Burgundii, syna cesarza Maksymiliana I Habsburga.
Joanna, która początkowo protestuje przeciwko planowanemu mariażowi, po spotkaniu z narzeczonym zmienia zdanie - zakochuje się w swoim przyszłym mężu. Początki małżeństwa dają nadzieję na szczęśliwy związek, wkrótce pojawiają się pierwsze dzieci pary (w sumie Joanna i Filip doczekali się sześciorga potomków, którzy wszyscy dożyli wieku dorosłego - rzecz rzadko spotykana w tamtym okresie).

Niestety wszystko komplikuje sprawa sukcesji kastylijskiego tronu. Joanna była trzecim dzieckiem Izabeli Kastylijskiej, więc jej szanse na władanie królestwem matki były bardzo niewielkie. Tymczasem w 1497 roku zmarł jej starszy brat Jan a bratowa urodziła martwą córeczkę; w 1498 roku wskutek komplikacji poporodowych umiera starsza siostra Izabela, a jej synek przeżywa ledwie 2 lata. W tej sytuacji w 1500 roku Joanna staje się dziedziczką Kastylii. 
I tu jej mąż pokazuje swoje prawdziwe oblicze - człowieka opętanego rządzą władzy, który posunie się do każdej niegodziwości aby otrzymać to czego pragnie. Sprawy gmatwają się jeszcze bardziej kiedy w 1504 roku umiera królowa Izabela - do boju o koronę staje ojciec Joanny - Ferdynand. Młoda kobieta wierzy, że ojciec ocali ją i jej dzieci - kiedy prawda wychodzi na jaw jest już za późno. 
W 1506 roku umiera mąż Joanny a królowa wyrusza w makabryczną podróż - przez blisko dwa lata błąka się z ciałem męża po Kastylii, aby wykonać jego ostatnią wolę i pochować go w Granadzie. Nigdy tam jednak nie dotrze - jej ojciec ogłasza, że córka oszalała z rozpaczy i więzi ją w Tordesillas, gdzie spędzi prawie 50 lat. Tam też zostanie pochowana przy boku ukochanego Filipa.

Powieść Gortnera to przepiękna historia wielkiej miłości, emocji które biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, walki o władzę za wszelką cenę. A wszystko to na tle wielkiej europejskiej historii - konfliktu francusko - hiszpańskiego, wojen o Neapol, dynastycznej polityki Tudorów, umacniania się monarchii Habsburgów.
Czyta się jednym tchem. Polecam.

wtorek, 27 lutego 2018

Przeczytane w czasie ferii - cz. I

Większość ferii zimowych spędziłam na zimowisku w Wiśle - fajnie było, pogoda super, atrakcji wyżej kokardy, dzieciaki w miarę ogarnięte, nawet czas na czytanie się znalazł i tylko z internetem było krucho. Tak więc ciągu najbliższych kilku dni pojawi się relacja z tych feryjnych lektur.

Na początek literatura tzw. kobieca. Co prawda niewiele książek tego typu czytam, ale tym razem skusiłam się aż na trzy.

Z pisarstwem Agnieszki Krawczyk zetknęłam się kilka lat temu - spotkanie było jednorazowe, ale dosyć miłe, więc po "Magiczny wieczór" sięgnęłam nastawiając się na dobrą zabawę. 
Książka stanowi kolejny (bodajże czwarty) tom serii "Czary codzienności". Nie czytałam poprzednich tomów, ale właściwie bez problemu weszłam w akcję.
Zmysłów to niewielkie miasteczko gdzieś w górach. Mieszkają tu trzy siostry - Agata, Daniela i mała Tosia. Jest początek grudnia, trwają przygotowania do ślubu Danieli, który ma się odbyć tuż przed sylwestrem. Przez kawiarnię prowadzoną przez siostry przewijają się znajomi i przyjaciele, pojawiają się również osoby wrogo nastawione, ale atmosfera panująca w lokalu i magia zbliżających się świąt sprawiają, że nawet najtwardsze serca topnieją...
"Magiczny wieczór" to typowa literatura świąteczna. Czytana w lutym może już nie mieć tego uroku, aczkolwiek tym razem warunki pogodowe za oknem były mocno sprzyjające - śnieg, mróz, rozgwieżdżone niebo i wszechobecna cisza. Dało radę i nawet mi się podobało.

**************************************************

Gabriela Gargaś świeci triumfy na różnych znajomych blogach, wiele koleżanek zachwyca się tą pisarką, więc i ja postanowiłam spróbować. Trafiła mi się też książka ze świętami w tle, a mianowicie "Wieczór taki jak ten".

Michalina mieszka w małym górskim miasteczku Złotkowie. Jej mama zmarła, ojciec buja gdzieś po świecie a ona jako osiemnastolatka musiała wziąć odpowiedzialność za maleńkiego braciszka. Na szczęście przy jej boku stoi babcia, właścicielka kawiarni "Cynamonowy Raj". 
Od tamtej pory minęło dziewięć lat, Miśka szukając dodatkowych funduszy postanawia wynająć kilka pokojów turystom. Jednym z gości jest Artur - zgorzkniały mężczyzna po czterdziestce, rozwodnik, pracoholik i zdecydowany wróg świąt i magicznej atmosfery z nimi związanej. Zwabiony anonsem o spokojnym pensjonacie na prowincji trafia w sam środek wioski Świętego Mikołaja... Wszechobecne Mikołaje, elfy, choinki, kolędy, światełka i dekoracje doprowadzają go do szału...

I powiem szczerze, że mnie również. Właściwie lubię święta i ich atmosferę, ale co za dużo to nie zdrowo. Miało być pewnie klimatycznie i bajkowo ale dla mnie nie było. Bo niestety Złotkowo z tą bożonarodzeniową celebrą od pierwszych dni grudnia bardzo przypomina centrum handlowe (tam też święta trwają kilka tygodni). Miało być fajnie, ale nie wyszło.
Bohaterowie też są nijacy - niby mają jakieś życie wewnętrzne, ale zupełnie nie przekonują do siebie. Myślałam, że Artur wprowadzi trochę zamieszania - pierwszego dnia pobytu w Złotkowie zachowywał się wręcz gburowato, niestety już drugiego zmienił się nie do poznania i okazał się słodkim "ciachem" a jego anty świąteczne nastawienie zniknęło jak sen jaki złoty. Mózg mu wyprali w nocy czy co?
Poza tym poszarpana fabuła i istny potop życiowych mądrości (miejscami miałam wrażenie, że czytam polską wersję Paulo Coelho) zdecydowanie mi przeszkadzały.

Nie wiem, może miałam pecha i trafiłam na słabszą książkę pani Gargaś, może też nie jestem wymarzona czytelniczką tego typu powieści. Jakby nie było tej akurat nie polecam.

***********************************************

Beata Majewska to prawdziwe nazwisko niejakiej Augusty Docher pisarki która kojarzyła mi się z literaturą fantastyczną, skierowaną do młodzieży. Trochę wiec mnie zdziwiło, że w jej dorobku znalazła się książka "Konkurs na żonę" - obyczajówka, trochę romans, w każdym razie tzw. "babskie czytadło". 

Hugo Hajdukiewicz jest prawnikiem, zawodowo powodzi mu się świetnie, prywatnie może trochę gorzej, ale właściwie nie ma na co narzekać. Niestety pojawia się problem - musi przed trzydziestką postarać się o żonę i dziecko, taki bowiem warunek postawił w testamencie jego wuj. W innym wypadku milionowa fortuna dostanie się komuś innemu a Hugo co prawda nie trafi pod most, ale jednak z wielu rzeczy będzie musiał zrezygnować.
Razem z przyjacielem wpadają na iście szatański pomysł - organizują konkurs literacki dla studentów (właściwie interesują ich wyłącznie studentki) a spośród uczestniczek wyłonią przyszłą panią Hajdukiewicz.
W konkursie bierze udział Łucja Maśnik, studentka pierwszego roku, zdobywa drugą nagrodę oraz wygrywa nieoficjalny casting na żonę pięknego Hugona. Bo oczywiście on jest przystojny i nieco tajemniczy a ona śliczna i młodziutka...
Co się dalej dzieje to już pewnie wszyscy się domyślają (zresztą wydawca reklamuje książkę jako hollywoodzką komedię romantyczną) ale nie można odmówić tej pozycji pewnej pomysłowości i próby nowego spojrzenia na oklepany schemat.

Książkę przeczytałam w ciągu jednego popołudnia i wieczoru (żeby było jasne - już po powrocie z zimowiska) - czyta się fajnie, bohaterowie są różnorodni, akcja idzie równym tempem, jest trochę wzruszeń, idealna lektura na wieczorny relaks.

I jeszcze jeden jak dla mnie plus tej książki - rzecz dzieje się w Krakowie, bohaterowie (a wraz z nimi i czytelnicy) kręcą się po mieście, bywają w znanych mi miejscach - lubię wiedzieć gdzie toczy się akcja ;)

"Konkurs na żonę" to pierwszy tom trylogii - pomimo, że mam już wizję jak to się dalej potoczy sięgnę po kontynuację. Już się nawet zapisałam do kolejki w bibliotece...

sobota, 30 listopada 2013

Nie tylko mąż sześciu żon...

Od dłuższego czasu można zaobserwować u wielu czytelników (a właściwie to czytelniczek) niesłabnące zainteresowanie historią angielskiej dynastii Tudorów. Niemała w tym zasługa serialu "Tudorowie" jak również serii książek Philippy Gregory, jednej z najpopularniejszych obecnie w naszym kraju brytyjskich pisarek. 
Zdarzyło mi się co prawda przeczytać trzy powieści tej autorki (cykl "Majątek Widerace") jednak cykl o Tudorach cały czas przede mną. Natomiast dzisiaj słów kilka na temat nieco starszej książki o Henryku VIII, jego życiu i czasach.

"Rubaszny król Hal" to beletryzowana biografia autorstwa George'a Bidwella - o innej jego książce, dotyczącej Elżbiety I Tudor pisałam TUTAJ.
Henryk Tudor był młodszym synem króla Henryka VII. Kiedy miał 10 lat jego starszy brat Artur poślubił hiszpańską księżniczkę Katarzynę Aragońską. Niestety rok później zmarł, a Henryk, dosyć niespodziewanie, stał się następcą angielskiego tronu. Ponieważ Anglia potrzebowała sojuszu z Hiszpanią rozpoczęto starania o dyspensę, aby Henryk mógł poślubić wdowę po bracie - później, kiedy król będzie dążył do poślubienia Anny Boleyn głównym argumentem świadczącym o nieważności pierwszego małżeństwa będzie "pokrewieństwo" jakie poprzez Artura łączyło Henryka i Katarzynę.
Perypetie małżeńsko-rodzinne angielskiego władcy to chyba najbardziej znane fakty z jego życia, które spychają w cień jego działalność na polu polityki oraz religii. Tymczasem to za jego panowania Anglia zaczyna być światowym mocarstwem, król inwestuje we flotę, stara się umocnić władzę monarszą, przyłącza Walię i czynnie włącza się w europejską politykę zręcznie manewrując pomiędzy Francją i Hiszpanią tak, aby zyskać dla siebie jak najwięcej.

Henryk VIII, co pewnie wszyscy pamiętają z lekcji historii, był twórcą nowej religii zwanej anglikanizmem. Co ciekawe, władca przez wiele lat był gorącym zwolennikiem katolicyzmu, napisał nawet traktat potępiający Marcina Lutra, za co otrzymał od papieża tytuł "Obrońcy wiary". Kiedy jednak papież Klemens VII (naciskany przez władcę Hiszpanii) odmówił unieważnienia królewskiego małżeństwa Henryk ogłosił Akt o Supremacji i stał się przywódcą kościoła narodowego.

George Bidwell w swojej książce starał się być jak najbardziej obiektywny - nie ocenia poszczególnych królewskich decyzji, czy to politycznych, czy to personalnych. Przedstawia tło obyczajowe, wykorzystuje bogaty materiał źródłowy, stara się stworzyć jak najwierniejszy portret psychologiczny władcy. Henryk Tudor, którego spotkamy na kartach tej książki to nie tylko bohater rozmaitych romansowych historii (notabene moim zdaniem liczne małżeństwa zawierał nie tyle z powodu upodobania do płci pięknej, co z konieczności posiadania legalnego męskiego potomka), ale jeden z najwybitniejszych ludzi swojej epoki: inteligentny, utalentowany, polityczny wizjoner - te cechy odziedziczy młodsza z jego córek, Elżbieta, która jest niewątpliwie najwybitniejszą przedstawicielką tej dynastii.

"Rubaszny król Hal" to wnikliwe opracowanie historyczne, które czyta się jak powieść przygodową - zdecydowanie jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich osób zainteresowanych dynastią Tudorów.

środa, 16 października 2013

Mistrzyni tańca na linie

Lubię czytać biografie - szczególnie te dobrze napisane. Mogłoby się wydawać, że to najłatwiejszy gatunek literacki - wystarczy zebrać najważniejsze daty z życia bohatera, poczytać źródła i wynotować kilka odpowiednich cytatów, poszukać (jeśli to ktoś w miarę współczesny) ludzi którzy go znali i z nimi porozmawiać, a później usiąść i posklejać wszystko w logiczną całość. I gotowe.
Niestety, życie pokazuje, że to co teoretycznie wydaje się proste, w praktyce już takie nie jest - dlatego nie raz i nie dwa razy zdarzało mi się odkładać czyjąś biografię z niechęcią połączoną z zawodem - bo niby taka ciekawa postać, a książka nudna jak mało co...

George Bidwell to jeden z tych autorów, którzy sztukę pisania biografii opanowali wręcz koncertowo, więc po każdą jego książkę sięgam z ogromną ciekawością. Brytyjczyk, przez wiele lat mieszkający w Polsce pisał swoje książki po angielsku, a jego żona Anna przekładała je na język polski. Większość jego twórczości stanowią beletryzowane biografie słynnych Anglików, oprócz nich wydał Bidwell kilka powieści historycznych oraz zbiorów reportaży.

"Najcenniejszy klejnot" to historia najsłynniejszej chyba europejskiej władczyni, czyli Elżbiety I Tudor. Podziwiana przez współczesnych, stała się inspiracją dla całej rzeszy późniejszych twórców - malarzy, pisarzy, filmowców, a także wdzięcznym tematem dla wielu historyków na całym świecie.

Podstawowe fakty z biografii Elżbiety są doskonale znane - w wieku 3 miesięcy ogłoszona została następczynią angielskiego tronu, a kiedy skończyła trzy latka jej matka została ścięta, a ona sama uznana za dziecko z nieprawego łoża. Kiedy skończyła 14 lat zmarł jej ojciec a na tron wstąpił młodszy brat Edward. Kolejne 6 lat to dla Elżbiety okres względnego spokoju, niestety po śmierci brata na tron angielski wstąpiła Maria Tudor, najstarsza z dzieci Henryka VIII i zagorzała katoliczka. Jej rządy przyniosły prześladowania protestantów, a sama Elżbieta, przez wielu uznawana za naturalną przywódczynię wyznawców anglikanizmu znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dzięki ogromnej determinacji i opanowaniu udało się Elżbiecie uniknąć zastawianych na nią pułapek i przetrwać okrutne rządy siostry. Wreszcie w wieku 25 lat została koronowana na władczynię Anglii i zasiadała na jej tronie przez kolejne 45 lat. W tym czasie jej kraj zyskał status mocarstwa z którym liczyli się wszyscy europejscy władcy, nastąpił rozwój gospodarczy i kulturalny, zaś królowa wyszła zwycięsko ze sporów z władczynią Szkocji Marią Stuart oraz królem Hiszpanii, którzy planowali pozbawić ją tronu. Jedynym minusem jaki współcześni zauważali w jej rządach był brak potomstwa - królowa nigdy nie wyszła za mąż i na jej osobie zakończyła się dynastia Tudorów.

W swojej biografii Bidwell przytacza te najważniejsze fakty z życia królowej, omawia sposób prowadzenia polityki wewnętrznej i zagranicznej, wspomina najważniejsze osoby, które kształtowały osobowość przyszłej władczyni, a także jej najbliższych współpracowników z okresu kilkudziesięcioletnich rządów, jednak to co najważniejsze to sama Elżbieta - jej charakter, poglądy, lęki i słabostki, wady i zalety.
Elżbieta była obdarzona nieprzeciętną inteligencją, władała siedmioma językami, interesowała się literaturą i sztuką, czytała dzieła historyczne, teologiczne i filozoficzne, oraz, co szczególnie ważne w przypadku władcy, miała ogromny wdzięk i umiejętność zjednywania sobie rozmówców, nawet tych wrogo nastawionych do jej osoby. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że tragiczne wydarzenia z okresu wczesnego dzieciństwa (żeby tylko wymienić uwięzienie i śmierć matki, w której egzekucji trzylatka uczestniczyła, egzekucja jednej z kolejnych żon ojca, intrygi dworskie) miały decydujący wpływ na dalsze życie księżniczki - obsesyjna wręcz niechęć do małżeństwa, skrytość i nieufność to najważniejsze skutki tamtych traumatycznych przeżyć.
Z kart książki przemawia do nas wielka władczyni i niezwykła kobieta, która stara się pokonać nękające ją demony, kobieta w rękach której spoczywają losy milionów, a która równocześnie nie do końca radzi sobie z własnymi uczuciami - Bidwell ukazuje nam nie postać z pomnika, ale człowieka często nękanego wątpliwościami i lękami.

"Najcenniejszy klejnot" (podobnie jak inne biografie pióra George'a Bidwella) to świetna książka zarówno dla osób zainteresowanych historią jak i dla tych, którzy nie do końca są zorientowani, kto zacz ci Tudorowie -  zaręczam, że ta historia was nie znudzi.

piątek, 23 sierpnia 2013

Obyś żył w ciekawych czasach...

Dawno, dawno temu, w dzielnicy biedaków w Tebach żył lekarz imieniem Senmut i jego żona Kipa. Pomimo, że już od dawna byli małżeństwem nie mieli dzieci. Bogowie jednak byli dla nich łaskawi i oto pewnego dnia Kipa znalazła w Nilu łódeczkę z sitowia w której płakał maleńki chłopczyk. Ucieszona przyniosła go do swojego domu, nadała mu imię Sinuhe i postanowiła wychować jak własne dziecko. Kiedy chłopiec podrósł rodzice oddali go do świątyni Amona aby tam uczył się zawodu lekarza. Niedoświadczony i naiwny chłopiec wchodzi w świat dorosłych, poznaje tajniki egipskiej medycyny, udaje mu się zostać pomocnikiem królewskiego trepanatora, ale równocześnie obserwuje codzienne życie w murach świątyni, które stanowi dla niego ogromne rozczarowanie i mocno podkopuje jego wiarę w bogów i szacunek dla kapłanów. W czasie pobytu w świątyni poznaje przypadkowo dwóch młodych ludzi - Amenhotepa, następcę egipskiego tronu oraz Horemheba, wojownika, który przybył do Teb szukać szczęścia. Los splata ścieżki życia tych trzech chłopców na kolejne lata i niejednokrotnie wystawi na próbę łączącą ich przyjaźń...

"Egipcjanin Sinuhe" to najsłynniejsza powieść fińskiego pisarza Miki Waltariego. Swoją premierę miała w 1945 roku i niemal natychmiast stała się światowym bestsellerem - przetłumaczono ją na kilkadziesiąt języków, a w 1954 roku została zekranizowana przez Michaela Curtiza.
Akcja powieści rozgrywa się w XIV w. przed Chrystusem, za panowania ostatnich władców XVIII dynastii - Amenhotepa IV (bardziej znanego jako Echnaton) i jego następcy Tutenchamona, oraz w okresie przejściowym po śmierci tego ostatniego.  

Książka ma formę pamiętnika, który Sinuhe spisuje pod koniec swojego bogatego w przygody życia - okresy powodzenia i bogactwa przeplatają się z latami ubóstwa, większość życia upływa mu na podróżach po sąsiednich krajach, wiele decyzji podejmuje pod wpływem emocji i w związku z tym niejednokrotnie wplątuje się w niebezpieczne przygody.
Chociaż sam Sinuhe jest postacią fikcyjną, to większość ludzi z którym się styka to osoby jak najbardziej realne, które wpływały na losy ówczesnego świata. Na drodze tebańskiego lekarza stają faraonowie Echnaton i Tutenchamon, słynna królowa Nefretete,władca Hetytów Supiliuliuma, król Babilonii Burna-Buriasz oraz panujący w Syrii Aziru. Postacią historyczną jest również Horemheb - wódz wojsk faraona, prowadzący zwycięskie wojny z Hetytami, plemionami izraelskimi i Syrią. 

Mika Waltari maluje w swojej powieści obraz egipskiego społeczeństwa - prowadzi czytelnika do świątyń poszczególnych bóstw i do Złotego Domu faraona, do bogatych i biednych tebańskich domów, opisuje winiarnie, targi, sklepiki, port i leżące poza murami Miasto Umarłych. W swoich wędrówkach Sinuhe odwiedza również inne części kraju - towarzyszy wojskom Horemheba w czasie walk na pustyni, przebywa jakiś czas w Memfis, a kiedy Echnaton przenosi swoją stolicę do nowo wybudowanego Achetaton również on zmienia miejsce zamieszkania. Jednak królewski lekarz nigdzie nie zagrzewa długo miejsca - okoliczności tak się układają, że większość czasu spędza poza granicami rodzinnego kraju - wędruje po Syrii, Mitanii i Babilonie, odwiedza kraje Hetytów i Kananejczyków, a nawet udaje się na Kretę. W czasie tych podróży doskonali swoją sztukę lekarską, nawiązuje cenne przyjaźnie oraz poznaje życie codzienne, obyczaje, religię i kulturę odwiedzanych krain. Jego pamiętnik stanowi bogaty w szczegóły, barwny i niezwykle ciekawy obraz przedstawiający najstarsze cywilizacje, które powstały na terenie Bliskiego Wschodu.

"Obyś żył w ciekawych czasach" - to chińskie powiedzonko doskonale pasuje do czasów w których toczy się akcja powieści. Panowanie Echnatona i jego reforma religijna to jeden z największych wstrząsów jaki stał się udziałem starożytnego Egiptu - wprowadzenie monoteistycznego kultu Atona w miejsce wielu wyznań, zajęcie majątków świątynnych oraz pacyfistyczny wydźwięk nowej religii stały się przyczyną niepokojów społecznych, osłabienia władzy faraona i ogromnego kryzysu gospodarczego, który poważnie zachwiał podstawami państwa. Jeżeli dołożyć do tego liczne konflikty zbrojne z sąsiadami to niezaprzeczalnie żył bohater książki w bardzo ciekawych czasach.

Zdarza się często, że autorzy tego typu powieści tworząc swoje książki największy wysiłek wkładają w tło historyczne ze szkodą dla charakterystyki postaci. Na szczęście Waltari nie popełnił tego błędu - Sinuhe to postać wielowymiarowa, która ewoluuje na naszych oczach: naiwny i niedoświadczony młody człowiek pod wpływem gorącej namiętności łamie wszystkie zasady, które wpoili mu rodzice i dopuszcza się wielu niegodnych czynów; pozbawiony środków do życia ima się najbardziej pogardzanej pracy, aby przynajmniej częściowo odpokutować swoje uczynki; przekonany przez faraona staje się gorliwym krzewicielem nowego kultu, dla którego nie zawaha się poświęcić całego swojego majątku; w imię dobra kraju postępuje niezgodnie z własnym sumieniem, aby pod koniec życia, jako zgorzkniały i wypalony starzec dojść do wniosku, że życie to marność, proch i nic więcej...

"Egipcjanin Sinuhe" to ciekawa, wielowątkowa, napisana pięknym językiem powieść nie tylko dla wielbicieli historii. To książka, którą po prostu trzeba przeczytać.