piątek, 14 października 2016

Nauczyciele w literaturze

Dzisiaj Dzień Nauczyciela,
co nam serca rozwesela!

Szkoła i nauczyciele to dosyć wdzięczny temat dla literackiej twórczości, więc z racji dzisiejszego święta pokusiłam się o krótkie zestawienie rozmaitych belfrów znanych z kart powieści.
Z góry jednak zaznaczam, że pod uwagę wzięłam tylko tych sympatycznych pedagogów :)



Jeżeli chodzi o cykl książek J.K. Rowling uważam, że większość grona pedagogicznego Hogwartu to osoby sympatyczne i pozytywnie nastawione do uczniów. Jednak gdybym musiała wskazać tylko jednego nauczyciela, który wzbudza mój szacunek to będzie to właśnie profesor Minerwa Mcgonagall - wymagająca, ale sprawiedliwa, stara się chronić swoich wychowanków, ale kiedy trzeba daje im wolną rękę i chociaż wydaje się oschła i zasadnicza ma poczucie humoru (chociaż głęboko ukryte...)


Profesor Dmuchawiec (nie pamiętam, czy kiedykolwiek w "Jeżycjadzie" pada jego prawdziwe imię i nazwisko) to prawdziwy przyjaciel młodzieży. Nawet kiedy już jest na emeryturze nie traci kontaktu ze swoimi wychowankami. Uczył ich polskiego, ale potrafił też pomóc w życiowych problemach. Jak dla mnie ideał wychowawcy.



John Keating - ekscentryczny bohater "Stowarzyszenia umarłych poetów". Podejmując pracę w Akademii Weltona zdaje sobie sprawę, że placówka to bardzo konserwatywna instytucja. Keatling zachęca swoich uczniów do kreatywności i samodzielnego myślenia. I chociaż po samobójczej śmierci Neila nauczyciel zostaje zwolniony to jego praca nie poszła na marne - jego uczniowie już na zawsze zostali odmienieni. (Przy okazji - dopiero niedawno dowiedziałam się, że najpierw był film a dopiero później książka...)



Jeśli o ekscentryków chodzi to nikt nie przebije profesora Ambrożego Kleksa, prawda? Piotrek w ubiegłym roku czytał "Akademię" w ramach lektury obowiązkowej i chociaż chodzenie do szkoły nie jest jego ulubioną formą spędzania czasu to do takiej jak ta książkowa chętnie by się zapisał :)



Alcybiades - bohater stworzony przez Edmunda Niziurskiego nie jest może wzorem do naśladowania - safanduła, nie do końca wie co się wokół niego dzieje, łatwo go przechytrzyć (a przynajmniej tak się wydaje). Jednak kiedy przychodzi godzina próby okazuje się, że to on przechytrzył swoich uczniów, którzy niejako wbrew sobie stali się ekspertami od historii...



Nie wiem co pisarze mają do historyków - bo co jeden to większa gapa. Wspomniany wyżej Alcybiades jeszcze ujdzie w tłoku, ale profesor Gąsowski, który uczy Adama Cisowskiego, tytułowego "Szatana z siódmej klasy"? To jakiś cud, że ten roztargniony do granic możliwości pedagog nie gubi się w drodze do szkoły... Co nie przeszkadza mu być przesympatycznym człowiekiem ;)



Ania z Zielonego Wzgórza miała w swoim życiu dosyć długi epizod nauczycielski, jednak nie o niej chciałam napisać, ale o kimś kto ją ukształtował i kogo panna Shirley starała się w swojej pracy naśladować. Tym kimś była panna Stacy, nauczycielka z wiejskiej szkółki w Avonlea. Potrafiła przekonać swoich uczniów, że każdy z nich może realizować swoje plany i marzenia, że najważniejsze to uwierzyć w swoje możliwości. 



Ostatnia osoba w tym zestawieniu to Agata, bohaterka powieści Moniki Szwai pt. "Jestem nudziarą". Jest mi szczególnie bliska, bo w przeciwieństwie do nauczycieli wymienionych wcześniej jest w miarę współczesna - akcja powieści toczy się kilkanaście lat temu. To taka "nauczycielka z przypadku", która okazuje się całkiem niezłą siłą fachową. Lubi młodzież, rozumie jej problemy i potrafi słuchać, co wcale nie jest takie łatwe. Więcej, potrafi z uczniami dyskutować i przyznać im rację, co już jest, niestety, dosyć rzadkie w naszym zawodzie...

To moja subiektywna lista, ale jestem otwarta na inne propozycje :)

24 komentarze:

  1. Pierwsze jak przeczytalam wstep do Twojego wpisu, to pomyslalam o profesorze Gasowskim, takze bardzo sie ciesze , ze znalazl sie w tym zestawieniu. "Szatan..." to ksiazka do ktorej wiele razy wracalam , uwielbiam ja, a i filmem nie pogardze, ale tym starszje wersji:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak - lubię Wojciecha Malajkata, ale jako profesor Gąsowski zupełnie mi się nie podobał. Ta starsza biało-czarna wersja zdecydowanie lepsza.

      Usuń
  2. Jak słyszę hasło "nauczyciel w literaturze" albo "dobry nauczyciel", to moim pierwszym skojarzeniem jest John Keating. Pisałam nawet kiedyś pracę naukową na zaliczenie na studiach o "Stowarzyszeniu Umarłych Poetów" i m.in. o metodach nauczania Keatinga.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny film, całkiem dobra książka i cudny Robin Williams - każdy nauczyciel co jakiś czas powinien sobie "Stowarzyszenie" przypomnieć.

      Usuń
    2. Capitan, my capitan! Ech...

      Usuń
  3. Genialny wpis. Idealny na Dzień Nauczyciela.

    OdpowiedzUsuń
  4. O właśnie, fajnych nauczycieli wybrałaś. JA też ich lubię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez ich lubię, aczkolwiek "Alcybiadesa" nie pamiętam. A we współczesnych książkach wiele bohaterek to polonistki lub w ogóle nauczycielki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - sporo tych nauczycielek się w książkach przewija. I nawet niektóre są sympatyczne ;)

      Usuń
  6. A gdzie przedstawiciele kadry pedagogicznej starszej daty, z "Emancypantek", "Pikniku pod wiszącą skałą", "Syzyfowych prac", "Księgi urwisów", "Poematu pedagogicznego", "Wczorajszej młodości", "Wspomnień niebieskiego mundurka"...?! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wymienionych przez ciebie książek czytałam tylko 3 i to dawno temu. Z "Księgi urwisów" i "Wspomnień niebieskiego mundurka" zupełnie nie kojarzę nauczycieli - tzn. wiem, że jacyś byli, ale za żadne skarby nie mogę sobie żadnego przypomnieć.
      Z kolei "Syzyfowe prace" nawet nieźle pamiętam, ale jakoś żaden z nauczycieli nie wydaje mi się postacią pozytywna czy chociaż wartą naśladowania, no chyba, że Paluszkiewicz...

      Usuń
    2. W "Syzyfowych pracach" faktycznie trudno znaleźć wzorcowego pedagoga, ale książka pisana jest pod kątem walki z rusyfikacją więc z definicji nauczyciele w rosyjskiej szkole nie mogą budzić dobrych skojarzeń. Chyba że x. Wargulski, po tym jak spuścił Rosjanina ze schodów :-).

      Usuń
    3. W "Syzyfowych pracach" faktycznie trudno znaleźć wzorcowego pedagoga, ale książka pisana jest pod kątem walki z rusyfikacją więc z definicji nauczyciele w rosyjskiej szkole nie mogą budzić dobrych skojarzeń. Chyba że x. Wargulski, po tym jak spuścił Rosjanina ze schodów :-).

      Usuń
  7. Najbardziej lubię Johna Keatinga - to prawdziwy nauczyciel z powołania. Oby wszyscy byli choć w pewnym stopniu tacy jak on... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to wtedy szkoła byłaby rajem. Przynajmniej dla tych co chcą się rozwijać, a nie tylko zakuć, zdać i zapomnieć..

      Usuń
  8. Pan Carpenter z serii o Emilce L. M. Montgomery. Charakterny nauczyciel :)

    Bardzo podoba mi się ten wpis, posyłam go dalej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, bardzo ciekawa postać. Jakoś się tą Anią tak zasugerowałam, że Emilka mi całkiem z głowy wypadła :(

      Usuń
  9. A uczenie życia w książkach "Lektor" lub "Madame"? Dodałabym całą paletę nauczycielskich dobrych i złych z "Syzyfowych prac" (np. Kawka kontra Majewski) oraz nauczyciele z kompleksami - Umbridge i Snape. Ze "Stowarzyszenia" - Nolan (despota) i McAllister (zakompleksiony konformista). I z Wiedźmina - Yennefer, która uczy Ciri.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o "Madame" Zapomniałam.
      Na początku posta założyłam sobie, że ma być o tych sympatycznych belfrach - w końcu to nasze święto :) Tak więc siłą rzeczy nie ma tu miejsca dla tych negatywnych...

      Usuń
  10. Nie pamiętam jak się nazywała, ale nauczycielka z "Mostu do Terabithii" czyli pedagog idealny co to talent ucznia rozpozna i będzie dyskretnie pielęgnował.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne zestawienie. Od razu pomyślałam o Dmuchawcu, a potem o Ani Shirley. I proszę, są. :)

    OdpowiedzUsuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)