sobota, 25 stycznia 2014

Nie wyrzekaj się swoich marzeń

Leonard, dla przyjaciół Leo, ma szesnaście lat, chodzi do szkoły, gra na gitarze, jest kapitanem drużyny futbolowej i uwielbia jazdę na swoim skuterze z popsutymi hamulcami. To przeciętny nastolatek zbuntowany wobec świata dorosłych, nie widzący większego sensu w szkolnej rutynie i szukający, trochę podświadomie, swojego miejsca na ziemi. 
Beatrice jest piękną dziewczyną, ma zielone oczy i rude włosy, świetnie się uczy i jest rok starsza od Leo, który kocha ją pierwszą młodzieńczą miłością.
Niestety, zanim Leo odważy się wyznać swoje uczucia Beatrice przestaje chodzić do szkoły. Od swojej przyjaciółki Silvii Leo dowiaduje się, że jego ukochana jest ciężko chora - ma białaczkę.

Alessandro D'Avenia z zawodu jest nauczycielem, zajmował się również publicystyką. W 2010 roku opublikował swoją pierwszą powieść pt. "Biała jak mleko czerwona jak krew", która niemal natychmiast zyskała we Włoszech status bestselleru, została przetłumaczona na kilkanaście języków, wydano ją w 20 krajach, w tym także w Polsce. 

Powieść zyskała sobie szybko opinię współczesnego "Love story" - jest to poniekąd uzasadnione, bo podobnie jak w książce Ericha Segala mamy motyw miłości, która przegrywa ze śmiertelną chorobą. 
Jednak tym co stanowi największy atut tej książki (i co odróżnia ją od wspomnianego wyżej melodramatu wszech czasów) jest ukazanie procesu dojrzewania głównego bohatera, który poznaje samego siebie, zmienia nastawienie do otaczających go ludzi i, pomimo bólu i cierpienia, których nie szczędzi mu życie, stara się walczyć o swoje marzenia.
Leo przechodzi w ciągu jednego roku kilka etapów: od beztroskiego narwańca szalejącego na skuterze, który wierzy, że wystarczy tylko bardzo chcieć i wszystko będzie dobrze, poprzez okres zwątpienia we wszystko i wszystkich, aż do chwili kiedy stara się zaakceptować to co nieuniknione. To inteligentny i wrażliwy chłopak, który tylko ukrywa się pod maską twardziela.

Leo ma szczęście i na swojej drodze spotyka kilka osób, które pomagają mu w tym ciężkim okresie - sama Beatrice, koleżanka z klasy imieniem Silvia, ksiądz zwany przez wszystkich Gandalfem, jego rodzice oraz Naiwniak, młody nauczyciel na zastępstwie, który z jednej strony potrafi zainteresować swoich uczniów nauczanym przedmiotem a równocześnie staje się kimś w rodzaju przewodnika w drodze ku dorosłości. To on uświadamia Leonardowi, że życie bez marzeń i miłości nie ma sensu, a cierpienie jeszcze podnosi ich wartość. 

Serdecznie polecam tę książkę.

8 komentarzy:

  1. Przez burzę na blogach i dość duże reklamowanie, mam tą książkę na półce ale jak to u mnie bywa, nie ja pierwsza ją czytałam :) Dałam siostrze i jej się podobała na szczęście. Miło, że nadal zbiera pozytywne recenzje i że chwalisz, bo już się bałam że znowu okaże się kolejną chwaloną-za-bardzo przez blogerów powieścią. Ciekawa jestem zakończenia, przed wgłębieniem się w Twoją recenzję myślałam że to całkiem inny rodzaj love story.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie i to porządnie. Jakiś czas temu dosyć często ta książka przewijała się przez blogi ale jakoś nie wzbudziła mojego większego zainteresowania, a teraz wiem, że na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Swego czasu było więcej negatywnych niż pozytywnych recenzji i wciąż zastanawiam się dlaczego. Przeczytam, gdy tylko znajdę dla tej książki czas, bo od dawna mnie do siebie przyciąga, a za sprawą Twojego tekstu jeszcze bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja podobnie jak Aneta spotkałam się z wieloma negatywnymi komentarzami na temet tej książki. Chodziło głównie o to, że to "wyciskacz łez". Trudno mi się odnieść do zarzutów - czy jak w Twoim przypadku pochwał, bo książki nie czytałam. Raczej jej nie kupię, ale gdy trafię na nią w bibliotece, chętnie przeczytam. Tak poza tym, świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się co o niej napisałaś. Okładka również intrygująca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książkę na czytniku (czegóż ja nie mam na tym czytniku...) i kompletnie nie wiedziałam, do tej pory, o czym ona jest. Mogłabym powiedzieć, że nie wiedziałam, jaki właściwie ciężar emocjonalny ze sobą niesie.

    Oczywiście uwielbiam takie powieści. Sięgam po nie jednak świadomie i tylko wtedy gdy faktycznie jestem na nie gotowa bo wiem, iż dużo mogłabym stracić w ich odbiorze, gdybym nastawiała się na radosne czytadło, lekki romans lub co gorsza zabawną historię.

    Dlatego dziękuję za tę recenzję. Nie wiem czy wcześniejsze wrażenia z tej książki, które czytałam nie traktowały o jej fabule, czy po prostu jakoś podświadomie ominęłam te fragmenty, ale teraz z pełną świadomością zasiądę do tej powieści i mam nadzieję, że mnie porwie, tak jak przede mną porwała już wielu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie historia Beatrice i Leo zachwyciła. Mogę się tylko podpisać pod twoimi słowami ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. czytałam niedawno, ale mnie ta historia jakoś nie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)