poniedziałek, 28 lutego 2011

Smak dzieciństwa


Nie wiem jak to się stało, że przy tak wielkiej liczbie książek czytanych w okresie dzieciństwa nie miałam okazji poznać się bliżej z bohaterem książki Marka Twaina pt. "Przygody Tomka Sawyera". Ale teraz dzięki akcji klasycznej w BiblioNETce oraz kilku biblionetkowym konkursom zmobilizowałam się i w ciągu dwóch wieczorów przeczytałam tę uroczą książeczkę.
Bohater książki,  kilkunastoletni Tomek, mieszka u swojej ciotki w małym miasteczku nad Missisipi. Zajmuje się tym samym co inni chłopcy w jego wieku - chodzi do szkoły (nader niechętnie), prowadzi rozmaite interesy ze swoimi kolegami (ma zadatki na prawdziwego rekina biznesu) i ciągle wpada w jakieś tarapaty. Jednak wszystkie jego problemy przestają być ważne wobec wydarzenia którego świadkiem staje się przez przypadek . Otóż wraz ze swoim przyjacielem Huckiem Finnem postanawia pewnego dnia wypróbować niezawodny środek na likwidację kurzajek na rękach. Aby nie było zbyt łatwo chłopcy musza odprawić skomplikowany rytuał a żeby ich działania zakończyły się sukcesem ceremonia musi być dopełniona o północy na cmentarzu. Jak się okazuje nie tylko Tomek i Huck załatwiają na owym cmentarzu swoje interesy a co gorsza chłopcy stają się świadkami zabójstwa. Jak postąpią, czy będą na tyle odważni aby stanąć po stronie sprawiedliwości i ujawnić tożsamość mordercy i jakie będą konsekwencje ich decyzji? Cóż, ci z was którzy czytali książeczkę już to wiedzą a tym którzy jeszcze nie znają odpowiedzi na te pytania nie będę odbierać przyjemności z samodzielnej lektury.
 Mark Twain to wielki mistrz pióra i genialny obserwator otaczającego go świata. Swoich bohaterów opisuje z nieco kpiarskim uśmiechem ale i z ogromną sympatią. Chłopcy z jego powieści to łobuziaki o złotych sercach i szalonych głowach w których rodzą się najbardziej zwariowane pomysły. Perypetie Tomka, Hucka i ich kolegów bawią ale i wzruszają czytelników w każdym wieku gdyż jest to co prawda książka dla dzieci ale i dorośli znajdą tu coś dla siebie i może uda im się choć na chwilę wrócić do beztroskich dni dzieciństwa.
A ja w najbliższych tygodniach jak już uporam się z książkowymi zaległościami sięgam po kolejny tom opowieści o chłopcach z miasteczka St. Petersburg a mianowicie po "Przygody Hucka".

sobota, 26 lutego 2011

Stosik nr 3 i moje zbiory (a przynajmniej ich część)


To książki, które różnymi drogami dotarły do mnie w tym tygodniu. Własnoręcznie zdobyte są tylko dwie:
Alex Kava "Trucizna" - z wymiany na LC
Clive Cussler "Żeglarz" - zakupiona w Dedalusie

Pozostałe to pożyczki:
 Joanne Harris "Dżentelmeni i gracze" - od Kasi,
Małgorzata Gutowska-Adamczyk "Cukiernia pod Amorem. Cieślakowie" - tak samo Kasia,
Michael Cunningham  "Godziny" - też od Kasi - dziękuję:)
Izabela Sowa "10 minut od centrum" - w mojej gminnej bibliotece powstał Klub Książki i pierwsze marcowe spotkanie będzie dotyczyć tej właśnie książki.
A te romanse przeczytane przez moją mamę i teściową wylądowały u mnie przed ostatecznym powrotem do biblioteki:
Nora Roberts "Niebezpieczna miłość"
Amanda Quick "Ginewra"
Lynn Kurland "Czas na marzenia"

Kilka dni temu zostałam wezwana przez Sabinkę do pokazania mojej biblioteczki. Trochę trudno pokazać coś czego tak naprawdę nie ma... Regał na całą ścianę od paru lat jest w planach, bo miejsce jest tylko mocy przerobowych nie starcza, aczkolwiek małżonek mój Robert zaprzysiągł się uroczyście, że w czasie wakacji takowy mebel powstanie. Jak będzie to z pewnością się pochwalę. Zaznaczam, ze to tylko część moich książek. Reszta:
-wędruje po rodzinie, znajomych i moich uczniach,
-leży w szkole bo jest na bieżąco wykorzystywana na lekcjach,
-jest w mieszkaniu moich rodziców.

A dzisiaj pokażę to co jest:

To przede wszystkim albumy i książki wykorzystywane przeze mnie w pracy. Na pierwszym planie kolekcja filmowa moich chłopaków - "Drapieżniki z bliska"

Biografie, dalszy ciąg wydawnictw albumowych, ukochane bajki mojego Piotrusia i moja kolekcja płyt z muzyką klasyczną.

Szafka podręczna w sypialni: dolna półeczka - pożyczki, górna książki własne, na mebelku podręczniki których pilnuje najstarszy i najukochańszy miś mojego dziecka.

Książeczki Piotrusia, a właściwie tylko ich część, reszta gdzieś wyszła...

Dwa ostatnie zdjęcia inspirowane Narnią czyli "Lew, Czarownica i Stara Szafa" - Piotrek jako Lew, Szafa (a nawet dwie) wiadomo a Czarownica? Hmm... wychodzi, że ta rola przypadnie robiącej te zdjęcia...

Książki z szafy mają nadzieję na zmianę warunków bytowych w najbliższym czasie...

piątek, 25 lutego 2011

Wystrzegaj się takich przyjaciółek...





Jaki jest najlepszy wiek na debiut literacki? Na to pytanie nie ma chyba dobrej jednoznacznej odpowiedzi. Bywają oczywiście osoby, które debiutowały w bardzo młodym wieku i osiągnęły sukces jednak najczęściej aby napisać wartościową książkę trzeba mieć jakiś bagaż doświadczeń życiowych i poprzez ich pryzmat spoglądać na otaczający świat. Taką późną debiutantką jest  australijska pisarka Rebecca James – publikując swoją pierwszą powieść miała bowiem 39 lat. Z dnia na dzień bezrobotna matka czwórki dzieci staje się sławna na całym świecie a wydawcy z kilkudziesięciu krajów walczą o możliwość wydania jej książki. W 2009 roku Rebecca i jej "Piękna ZŁAlicja" stały się sensacją targów książki we Frankfurcie – w samych Niemczech sprzedano w ciągu trzech tygodni od premiery 55 tysięcy egzemplarzy tej powieści.
Rzadko się zdarza aby tytułowy bohater umierał na samym początku książki ale w tym wypadku tak właśnie jest. Autorka od razu w pierwszym zdaniu informuje czytelnika o pogrzebie Alicji. Jednak pomimo sugerującego co innego tytułu  główną bohaterką i narratorką książki jest Katherine Petterson vel Katie Boydell, którą poznajemy  jako dwudziestotrzyletnią samotną matkę kilkuletniej Sary.  Katherine przeżyła w przeszłości ogromny dramat – kiedy miała siedemnaście lat jej młodsza siostra Rachel została brutalnie zamordowana. Dziewczyna cały czas uważa, że rodzice pomimo iż nie mówią o tym wprost mają do niej żal z powodu tej tragedii, zresztą ona sama uważa się za współwinną tego co się stało – gdyby nie zabrała siostrzyczki na podejrzaną imprezę ta dalej by żyła… Wydarzenie to rozbiło uporządkowane życie rodziny Boydellów - Katie zmienia nazwisko, wyprowadza się z rodzinnego Melbourne i rozpoczyna naukę w maturalnej klasie Drummond High, prestiżowego liceum w Sydney. Pewnego dnia w jej życie wkracza piękna i przebojowa Alicja - najpopularniejsza dziewczyna w szkole. Luźna znajomość dosyć szybko się zacieśnia, a zafascynowana Alicją Katherine nie zauważa, że nowa przyjaciółka wciąga ja w jakąś mroczną grę.
Akcja powieści toczy się niejako w trzech planach czasowych, które się nawzajem przeplatają. Katherine wspomina okoliczności śmierci Rachel oraz analizuje historię toksycznej przyjaźni, która połączyła ją z Alicją oraz jej chłopakiem Robbiem. W tych wspomnieniach Alicja przybiera kształt pięknego i egzotycznego ale szalenie niebezpiecznego kwiatu, który przyciąga owady swą urodą i zapachem aby kiedy już znajdą się zbyt blisko zniszczyć je. Kiedy Katherine próbuje wyzwolić się z pod wpływu Alicji ta zamienia jej życie w piekło. Kto wygra w tej walce, jakie były motywy postępowania Alicji – po odpowiedź na te oraz szereg innych pytań odsyłam do lektury.
Rebecca James w fascynujący sposób przedstawiła wzajemne relacje zachodzące pomiędzy bohaterami. Alicja ma wpływ nie tylko na rówieśników. Używa swojego wyjątkowego czaru i podporządkowuje sobie ojca Robbiego i rodziców Katherine aby następnie użyć ich przeciwko własnym dzieciom. Można by snuć rozważania która z dziewcząt jest bardziej tragiczną postacią – wykorzystywana Katherine czy wykorzystująca ją Alicja. Tak na prawdę nie ma dobrego zakończenia tej historii. Alicja ma wpływ na Katherine nawet po swojej śmierci.
Książka jest wciągająca, kiedy już wejdziemy w jej świat trudno się z niego wyrwać, jednak nie nazwałabym jej łatwą lekturą. Mroczny sekret Katherine, intencje Alicji wobec niej, beznadziejne uczucie Robbiego to wszystko tworzy gęstą pajęczynę wokół czytelnika z której bardzo ciężko jest mu się wydostać. Powieść przeczytałam niemal jednym tchem jednak aby napisać tę recenzję musiałam ochłonąć i uporządkować swoje wrażenia i emocje. Uważam, że jest to świetna lektura nie tylko dla młodych ludzi dopiero wkraczających w dorosłe życie ale również dla osób dojrzałych. Bo taka historia jaka stała się udziałem Katherine może spotkać każdego z nas.
I chyba w tym tkwi fenomen „Pięknej ZŁAlicji”.

Książkę do recenzji otrzymałam z serwisu Na Kanapie. 

 

wtorek, 22 lutego 2011

Śmiertelna fantazja

 


Nora Roberts to uznana autorka romansów z których większość w bardzo krótkim czasie uzyskuje status bestselleru a wiele zostało zekranizowanych co jeszcze bardziej wpłynęło na popularność pisarki. Tak się jakoś złożyło, że nie czytałam zbyt wielu książek Nory Roberts jedna te które wpadły mi w ręce urzekły mnie pomysłowością, stylem i niebanalnymi bohaterami. Szczególnie podobają mi się te jej powieści w których rzeczywistość miesza się z magią i fantastyką.
Bardzo się jednak zdziwiłam, kiedy dowiedziałam się, że Nora Roberts pod pseudonimem J.D. Robb stworzyła cykl kryminałów których główną bohaterką jest żyjąca w drugiej połowie XXI wieku porucznik Eve Dallas, oficer w wydziale zabójstw nowojorskiej policji. Cykl "In Death" liczy na dzień dzisiejszy 31 tomów (tyle wydano w Polsce), ale autorka pewnie jeszcze nie raz wróci do swoich bohaterów.

Kilka tygodni temu na księgarskie półki trafiła najnowsza książka z tej serii pt. "Śmiertelna fantazja". Tematem, jak na kryminał przystało jest zbrodnia - w swoim własnym domu, w zamkniętym pokoju zostaje zamordowany współwłaściciel firmy produkującej gry komputerowe - Bart Minnock. Wszystko wskazuje na to, że w mieszkaniu przebywał sam, służący-android był wyłączony, a kamery monitoringu nie zarejestrowały przybycia żadnego gościa. Czyja ręka zatem trzymała miecz, który ściął głowę Barta? I w jaki sposób morderca dostał się do jego mieszkania a następnie je opuścił nie pozostawiając najmniejszego śladu? Na te pytania porucznik Eve Dallas musi znaleźć odpowiedź. Pomaga jej w tym ekipa w skład której wchodzą m.in. asystentka detektyw Delia Peabody, policyjna psycholog doktor Charlotte Mira, szef wydziału przestępstw elektronicznych Fenney oraz detektyw z tegoż wydziału Ian McNab. Jenak największe oparcie Eve znajduje w osobie własnego męża Roarke'a - właściciela jednej z największych korporacji na Ziemi i w kosmosie, genialnego komputerowca a kiedy zajdzie taka potrzeba nieuchwytnego hackera.
Książki z serii "In Death" można właściwie czytać w dowolnej kolejności - ja jednak zawzięłam się i starałam się je czytać po kolei, co mi się udało. I jeżeli ktoś ma taką możliwość to gorąco polecam, gdyż wtedy widać jak ogromną przemianę przechodzi Eve, Roarke, ich przyjaciele i znajomi związani z nimi w mniejszym lub większym stopniu. Wydawałoby się, że po którymś z kolei tomie wyobraźnia autora zaczyna się wypalać, książki tracą świeżość i pomysły się powtarzają. Sadzę, że Norze Roberts to nie grozi - najnowsza książka to udowadnia. Akcja jest wartka, następują nieoczekiwane zwroty w śledztwie i praktycznie do końca nie bardzo wiadomo jak rozwiąże się zagadka kryminalna. Dodatkowym atutem tej książki, jak również całej serii, jest pomysłowe przedstawienie życia w przyszłości - służący androidy, autokucharz przygotowujący posiłki, wszechobecne hologramy czy napowietrzne policyjne samochody to tylko niektóre gadżety przyszłości występujące w książce, a zapewniam, że jest ich znacznie więcej.
Książkę polecam przede wszystkim miłośnikom kryminału, ale również fantastyki czy powieści obyczajowej - autorka bardzo zgrabnie łączy bowiem różne gatunki literackie tworząc niepowtarzalną wizję Nowego Jorku za 50 lat.

niedziela, 20 lutego 2011

Mój stosik nr 2

Zauważyłam, że większość właścicieli blogów chwali się swoimi stosikami książkowymi w piątek lub sobotę. Chciałam dołączyć do szacownego grona wczoraj, nawet stosowne zdjęcie wykonałam, zrzuciłam na laptopa i... nie mogłam sobie poradzić z wstawieniem tego zdjęcia do postu. Bo ja taka mało techniczna jestem:(
Przy poprzednim stosiku pomogła "dobra dusza", wytłumaczyła i wydawało się, że zrozumiałam o co w tym chodzi. Jak się okazało było to przekonanie jak najbardziej błędne...
Dzisiaj metodą prób i błędów udało mi się wreszcie to zdjęcie zaprezentować:)

Ale do rzeczy - dzisiejszy stosik to książki w większości pożyczone:
"Zwyczajny facet" Małgorzaty Kalicińskiej pożyczony od koleżanki z pracy
"Portret w bieli" Nory Roberts z biblioteki (czasem po prostu muszę przeczytać jakiś romans - super odstresowuje)
"Zaklinacz koni" Nicholasa Evansa - również biblioteka
"Wciąż mnie prześladują..." Jennifer Lee Carrell - nagroda od "Świata Książki" i Lubimy Czytać za recenzję książki Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk pt. "Mariola, moje krople..." - dziękuję:D
"Piękna ZŁAlicja" R. James - do recenzji od Na Kanapie.

sobota, 19 lutego 2011

Ostre cięcie


                David Morrell to pisarz znany wszystkim wielbicielom sensacji i thrillerów psychologicznych. Jego dorobkiem pisarskim można by obdzielić kilku literatów a przecież ten kanadyjsko-amerykański pisarz dalej tworzy – prawdopodobnie w czerwcu bieżącego roku pojawi się na polskim rynku jego najnowsza powieść pt. „Fenomen”. Tak się złożyło, że do tej pory powieści tego autora były mi znane tylko z ekranizacji, że wspomnę cykl „Rambo” z Sylvesterem Stallone czy „Bractwo róży” ze wspaniałymi kreacjami Petera Straussa i Roberta Mitchuma (film nosił tytuł „Braterstwo róży”).Dopiero w tych dniach udało mi się sięgnąć po pierwszą w moim czytelniczym dorobku książkę Davida Morrella – właśnie skończyłam czytać „Ostre cięcie” tego autora.
                Bohaterem książki jest Stephen Decker – pracownik CIA, specjalista od akcji w terenie. Poznajemy go kiedy przybywa do Rzymu aby tam nadzorować poczynania swojego młodszego kolegi Briana McKittricka. Bardzo szybko orientuje się, że młody agent jest nieodpowiedzialny i łamie wszystkie zasady bezpieczeństwa. Pomimo podjętych działań Decker nie jest w stanie zapobiec tragedii – z winy Briana dochodzi do zamachu terrorystycznego w którym ginie kilkunastu amerykańskich turystów a następnych kilkudziesięciu jest ciężko rannych. Ponieważ ojciec McKittricka jest jedną z najważniejszych osób w Agencji winą za tragedię zostaje obciążony Decker. Rozgoryczony Stephen składa rezygnację, pod wpływem impulsu wyjeżdża do Santa Fe w Nowym Meksyku i tam stara się ułożyć sobie życie. Kupuje dom, podejmuje pracę w agencji nieruchomości i stara się nauczyć żyć bez oglądania się za siebie. Po kilkunastu miesiącach ma wrażenie, że udało mu się odciąć od przeszłości a w jego życiu pojawia się atrakcyjna Beth Dwyer. Niestety szybko się przekona, że spokojne życie u boku kochanej kobiety było tylko jego pobożnym życzeniem. Przeszłość powraca a Decker jako były agent może liczyć tylko na siebie…
                Powieść wciąga bez reszty i trzyma w napięciu do samego końca. Szybkie tempo, niespodziewane zwroty akcji to wielki plus tej powieści. Autor nie robi z Deckera niezniszczalnego i nieomylnego herosa, chociaż trzeba przyznać, że czasami balansuje na granicy realizmu. No, ale to już przywilej gatunku. Niezwykle plastycznie ukazane są postacie głównych bohaterów ale autor zadbał też o drugoplanowe postacie oraz szczegóły tła powieści – np. bardzo obrazowe opisy przyrody i krajobrazu Nowego Meksyku czy oryginalnej architektury Santa Fe.
Z czystym sumieniem mogę polecić te książkę nie tylko wielbicielom sensacji. To naprawdę świetna lektura na długie, zimne i deszczowe wieczory.

czwartek, 17 lutego 2011

Dwanaście prac Herkulesa

Czy zauważyliście kiedyś, że  niektóre imiona wpływają na to jak postrzegamy osoby je noszące? Często jest to powiązane z kimś kogo znamy a noszącym takie właśnie imię – np. każdego Wojtka będziemy zupełnie podświadomie  porównywać do tego sympatycznego Wojtka poznanego w czasie wakacji nad morzem 15 lat temu…  
Zdarza się też, że nasze skojarzenia wynikają z przeczytanej książki lub oglądanego filmu – i tak Majkę będziemy postrzegać jako osobę nieco szaloną, Ania to wrażliwa romantyczka a Kasia i Tomek to zwariowana acz bardzo sympatyczna parka.
Jak na tym tle wygląda Herkules? Z jakimi cechami bądź czynami będzie się nam kojarzył? Osoby które mają jakieś nawet niewielkie pojęcie o mitologii pewnie powiedzą, że Herkules to silny, odważny i przystojny (przynajmniej jego filmowa wersja) facet, który musiał wykonać 12 prac. Wymagały one od niego przede wszystkim odwagi i siły ale również sprytu i inteligencji.
Imiennikiem starożytnego herosa jest najbardziej chyba znany bohater cyklu powieści pióra Agathy Christie – belgijski detektyw Herkules Poirot. Jeśli ktoś czytał przynajmniej jeden kryminał z Poirotem w roli głównej to wie, że fizycznie był on przeciwieństwem swojego wielkiego poprzednika. Mały, krępy, z wypomadowanym, śmiesznym wąsikiem, zawsze nieskazitelnie odziany – gdzież mu do olbrzyma z maczugą, którego strojem wyjściowym była skóra lwa.
Sam Poirot widzi dysonans pomiędzy swoim imieniem a własną osobą, a ponieważ decyduje się zakończyć swoją karierę zawodową ma oryginalny pomysł na godne jej przypieczętowanie.  Postanawia bowiem powtórzyć wyczyn swojego starożytnego imiennika i wykonać „Dwanaście prac Herkulesa”. Jako, że nie może się z greckim bohaterem równać pod względem siły fizycznej jego 12 prac to szczególnie trudne, zdawałoby się niemożliwe do rozwikłania zagadki kryminalne. Zagadki oprócz trudności muszą mieć jeszcze jedną cechę – w jakiś sposób być powiązane z zadaniami greckiego Herkulesa.
Trzeba przyznać, że autorka z tego nieco karkołomnego wyzwania wyszła obronna ręką i oto mamy 12 kryminalnych historyjek z mitologicznym podtekstem. Dla zachęty dodam, że w jednej z tych historii znajdzie czytelnik polskie akcenty – dwie autentyczne damy z Polski, zamieszane pośrednio w bardzo pomysłowe oszustwo.
„Dwanaście prac Herkulesa” Agathy Christie to obowiązkowa lektura dla każdego miłośnika kryminałów a także talentu jednej z najwybitniejszych pisarek brytyjskich. Moim skromnym zdaniem to jedna z lepszych książek mistrzyni kryminału.