niedziela, 30 grudnia 2012

Judasz - czy aby na pewno zdrajca?

Szalony plan brytyjskiego arystokraty lorda Arthura Pembroke'a połączył na przełomie XIX i XX wieku losy zbankrutowanego uczonego, włamywacza z talentem malarskim, notorycznego hazardzisty i artystki cyrkowej tworząc z nich zespół, którego zadaniem miało być odnalezienie pewnego niezwykle cennego, starożytnego rękopisu. Ów manuskrypt to Ewangelia Judasza - pismo, które może zupełnie odmienić losy ludzkości, rzucające nowe światło na istotę Jezusa oraz na rolę Judasza w dziele zbawienia.

Czwórka ludzi, których więcej dzieli niż łączy, początkowo nastawiona dosyć wrogo do siebie nawzajem musi połączyć wysiłki aby wykonać narzucone sobie zadanie i aby, co ważniejsze, wyjść cało z opresji. Szybko bowiem okazuje się, że tropem zaginionego papirusu podąża ktoś jeszcze. Ktoś nie mniej zdeterminowany niż wysłańcy lorda Arthura i używający wszelkich środków aby przechwycić notatki wskazujące miejsce ukrycia cennego rękopisu. 

Rainer M. Schröder to pisarz pochodzący z Niemiec, chociaż od pewnego czasu mieszkający w Stanach Zjednoczonych. Na polskim rynku ukazały sie jak dotąd dwie jego książki (obydwie nakładem wydawnictwa Telbit) a mianowicie "Dni ciemności" (opinia TUTAJ) oraz "Świadectwo Judasza".

"Świadectwo" to książka z gatunku przygodowo-sensacyjnego, chociaż nie brak w niej elementów grozy. Główni bohaterowie muszą radzić sobie z rozmaitymi (bywa, że i nadprzyrodzonymi) problemami a konieczność współpracy, wymuszone zaufanie do towarzyszy niedoli przeradza się wkrótce w przyjaźń. Każdy z nich posiada pewne szczególne umiejętności, które okażą się pomocne w ich długiej i niebezpiecznej podróży przez kraje i kontynenty. 
Lektura jest wciągająca, chociaż sporo w niej informacji na temat historii, teologii, sztuki i kryptologii. Szczególnie owa kryptologia jest ciągle obecna na kartach książki, bowiem nasi bohaterowie nie szukają Ewangelii Judasza po omacku - rolę ich przewodnika pełni  notes Mortimera Pembroke'a, starszego brata sir Arthura, który zakodował w nim miejsce ukrycia rękopisu. 
Autor wykonał ogromną pracę jeśli chodzi o realia - opisuje miejsca w których toczy się akcja powieści, życie codzienne w tamtych czasach, ubiory, rozrywki czy wreszcie środki lokomocji. Bohaterowie podróżują Orient Ekspressem, mają możliwość zobaczyć jedną z pierwszych łodzi podwodnych, używają telefonu a równocześnie zmuszeni są do wyprawy w miejsca gdzie można dotrzeć jedynie konno lub wręcz na piechotę.

Przy okazji lektury powieści można się natknąć na miejsca, wydarzenia czy postacie znane z innych lektur - ot, chociażby na belgijskiego detektywa podróżującego Orient Ekspressem. To dodatkowa przyjemność przy lekturze - wyszukiwanie nawiązań do mniej lub bardziej znanych dzieł literatury, sztuki czy filmu. Ale czyż może być inaczej w książce gdzie jeden z głównych bohaterów nosi imię Byron a nazwisko innego brzmi Alistair McLean?

Serdecznie zachęcam do przeczytania tej książki - szczególnie wielbiciele Indiany Jonesa, profesora Roberta Langdona czy naszego skromnego Pana Samochodzika powinni być usatysfakcjonowani.

7 komentarzy:

  1. Też mi się ta książka podobała - sprawnie napisana, a te wszystkie nawiązania kulturowe były wręcz przeurocze :) Potem przeczytałam inną książkę tego autora - "Dni ciemności" i ta już mnie tak nie zachwyciła. Cieniutki wstęp do historii raczej niż pełnoprawna, głęboko rozbudowana powieść. Ale i tak żałuję, że nikt nie porwał się na tłumaczenie innych książek Schrodera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Świadectwie" u Ciebie właśnie czytałam i jak tylko udało się dostać do czytania to się od razu rzuciłam:)

      Usuń
  2. A jest coś ciekawego o samym Judaszu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O samym człowieku niewiele więcej niż w Piśmie Świętym ale tu akurat nie ma się czemu dziwić.

      Jest natomiast trochę teorii na temat jego roli w dziele zbawienia. Nie chciałabym spojlerować, ale autor przez usta bohaterów wiedzie dyskusję na temat tego czy Judasz zdradził Jezusa czy dopomógł mu w zbawieniu ludzi, bo gdyby go nie wydał to nie byłoby Golgoty...

      Ciekawy punkt widzenia swoją drogą.

      Usuń
    2. Pewnie, że ciekawy, choć nie nowy, świetnie do tego podeszła Natalia Rolleczek w "Bogatym księciu". Chyba trochę podobnie.

      Usuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)