środa, 29 lipca 2015

Miziołki są dobre na wszystko :)

Starsi Panowie śpiewali kiedyś, że (bardzo słusznie zresztą) "Piosenka jest dobra na wszystko..." A ja chciałabym zaproponować inną wersję tego przeboju, skierowaną przede wszystkim do młodych czytelników, a mianowicie "Miziołki są dobre na wszystko".

Z rodziną Miziołków spotkałam się już jakiś czas temu, za sprawą słuchanego przez Piotrka audiobooka w genialnej interpretacji Artura Barcisia. Pomimo, że książki "słuchane" to całkiem nie moja bajka, bo zaraz się wyłączam, to jednak spore fragmenty utkwiły mi w pamięci. A ostatnio, razem z Piotrem zapoznaliśmy się z wersją papierową tej historii.
Autorką "Dynastii Miziołków" jest pani Joanna Olech, pisarka i ilustratorka, która nie ukrywa, że zdarzenia opisane w książce są wzięte z życia, a tytułowa rodzina to literacki portret jej najbliższych.

Miziołków jest pięcioro - Papiszon (jest informatykiem), Mamiszon (zajmuje się domem), Miziołek (chłopak lat 12, uczeń VI klasy), Kaszydło (młodsza siostra, lat 4,5) oraz Mały Potwór (dziewczynka, wiek półtora roku). Mieszkają w bloku na jednym z warszawskich osiedli, prowadzą raczej zwyczajne życie wzbogacane od czasu do czasu jakąś większą lub mniejszą katastrofą. Książka ma formę pamiętnika Miziołka, który z dystansem i ogromnym poczuciem humoru wprowadza czytelnika w swoje domowe i szkolne sprawy. A że jest chłopcem wesołym, otwartym i inteligentnym (a przy okazji ma zmysł obserwacyjny) świetnie wychwytuje rozmaite śmieszne sytuacje. Miziołek również komentuje i ocenia postępowanie swoje i innych, i chwilami wydawać by się mogło, że to on jest najrozsądniejszy z całej rodziny (no może z wyjątkiem Papiszona, ale ten się woli nie wychylać...) - nic dziwnego biorąc pod uwagę wiek siostrzyczek, ale Mamiszon, znaczy się mama?
No właśnie, mama zwana Mamiszonem to osoba pełna niesamowitych pomysłów i wręcz wulkan energii. Nie potrafi gotować ani piec ciasteczek, ciągle wypróbowuje jakieś diety (do których zmusza również resztę rodziny), jest bardzo towarzyska i ma coraz to nowe hobby...

Pomimo, ze Miziołek niejednokrotnie narzeka na siostry czy na rodziców to jedno jest pewne - to świetna, kochająca się rodzina. Dzieci są silnie związane nie tylko z rodzicami, ale również z dziadkami, kiedy chłopiec ma jakiś problem zawsze znajdzie wsparcie w tacie, a mama całkiem nieźle radzi sobie w bojach z nauczycielami i nawet potrafi bez drgnienia powieki kłamać (chociaż zasadniczo nie popiera mijania się z prawdą), kiedy uważa, że jej dziecku dzieje się krzywda, np. kiedy pani w przedszkolu zmusza Kaszydło do jedzenia pasty rybnej twierdzi, że córka ma silną alergię na ryby.

"Dynastia Miziołków" to książka o zwykłym chłopcu - o jego planach, marzeniach, o domu, szkole, pierwszej miłości, o smutkach i radościach. Pomimo, że od jej pierwszego wydania minęło już ponad 20 lat nadal jest aktualna, a współcześni dwunasto-trzynastolatkowie mogą się identyfikować z głównym bohaterem i jego problemami.
I myślę, ze dobrze się stało, że książka Joanny Olech weszła do kanonu lektur dla szkoły podstawowej - bo to jedna z tych pozycji, które czyta się z przyjemnością. I być może, jeżeli ktoś polubi tę konkretną książkę, to również polubi czytanie w ogóle?

2 komentarze:

  1. Uwielbiam ich! Zaczytywałam się w serii w dziecieństwie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miziołki, to było moje pierwsze dokonane samodzielnie odkrycie literackie :)

    OdpowiedzUsuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)