wtorek, 20 sierpnia 2013

Dziewczynka i jej koń

Ależ piękną książkę przeczytałam...
A o mało co odniosłabym ją do biblioteki nawet nie zajrzawszy do środka - odstraszyło mnie nazwisko autora...
No bo tak - na okładce jak byk pisze, że autorem jest pan Evans. A ja nie tak dawno przebrnęłam przez dwie książki niejakiego Evansa i obiecałam sobie, że nigdy więcej (albo przynajmniej w ciągu najbliższych pięciu lat). I kiedy już książka leżała w stosiku przeznaczonym do odniesienia do biblioteki dotarło do mnie, że coś nie tak z tym Evansem... Bo tamten wzgardzony był dwojga imion, a ten tutaj jest jednoimienny. Książkę wyjęłam ze stosu, zaczęłam czytać i wsiąkłam... Skończyłam jakoś nad ranem - na szczęście jeszcze są wakacje, więc na takie drobne szaleństwo mogę sobie pozwolić.

Trzynastoletnia Grace uwielbia jazdę konną, więc rodzice kupili jej konia o imieniu Pielgrzym. W każdy weekend Grace z tatą lub z obojgiem rodziców jeździ do położonego kilkanaście kilometrów od Nowego Jorku miasteczka, gdzie Pielgrzym ma wynajętą stajnię. 
Tak było i tym razem. Dziewczynka nie budząc śpiącego ojca wyszła sama z domu, dotarła do stajni, osiodłała konia i razem ze starszą koleżanką Judith wyjechała na przejażdżkę. Niestety wycieczka zakończyła się tragicznie: w wypadku zginęła Judith i jej koń Guliwer, natomiast Grace i Pielgrzym odnieśli ciężkie obrażenia - dziewczynka straciła nogę,poważnie się wykrwawiła i walczy o życie, a koń z licznymi ranami i złamaniami nie miał właściwie żadnych szans na przeżycie i wyleczenie. Wezwany na miejsce weterynarz decyduje o uśpieniu konia, jednak matka Grace kategorycznie się temu sprzeciwia - podświadomie wierzy, że dopóki żyje koń również jej córka ma szansę...
Udaje się uratować i Grace i pielgrzyma, jednak wypadek zupełnie ich zmienił, dziewczynka zamknęła się w sobie, na przemian jest apatyczna i agresywna, zerwała kontakty z koleżankami a i rodzice nie mogą się z nią porozumieć. Pielgrzym zmienia się w dziką bestię do której nikt nie jest w stanie podejść, koń szaleje przy jakiejkolwiek próbie kontaktu.
Matka Grace szuka ratunku dla Pielgrzyma i przypadkiem trafia na informacje o niezwykłym treserze koni, który nawet najbardziej narowiste sztuki zmienia w spokojne wierzchowce. Po raz kolejny wierzy, że los dziewczynki i jej konia jest ściśle ze sobą związany i jeżeli uda się wyleczyć Pielgrzyma to i Grace wróci do zdrowia. Problem w tym, że Tom mieszka aż w Montanie...

"Zaklinacz koni" to historia o ludzkich dramatach, o umiejętności radzenia sobie z własnymi ograniczeniami, to wreszcie historia o ludziach, którzy gdzieś w ciągłym pędzie i pośpiechu zupełnie się zagubili. Ojciec Grace jest wziętym prawnikiem, a matka szefową wydawnictwa, w pracy musi być twarda i cały czas udowadniać, że jest najlepsza - taką postawę przenosi również na domowe podwórko. Ludzie, których połączyło kiedyś wielkie uczucie oddalają się od siebie coraz bardziej i dopiero wypadek córki sprawia, że zatrzymują się w biegu i muszą spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Muszą zdecydować co w życiu jest najważniejsze.
Choć sprawy ludzi stanowią wątek pierwszoplanowy to nie można zapomnieć o zwierzęcych bohaterach tej książki. Tom Booker, tytułowy zaklinacz jest kimś w rodzaju psychologa, może psychoterapeuty, który traktuje konie z pewną dozą stanowczości (trzeba jakoś ustalić "kto tu rządzi") jednak bardziej jest przyjacielem niż treserem. Uważa, że każde zwierzę jest inne i każde wymaga indywidualnego podejścia a przypadek Pielgrzyma jest największym wyzwaniem w jego karierze. Podejmuje zadanie, chociaż początkowo nie jest do niego nastawiony zbyt entuzjastycznie, ale nie potrafi odmówić zdeterminowanej matce.

"Zaklinacz koni" to debiut powieściowy Nicholasa Evansa - bardzo udany, bo od razu sprzedał się w ogromnych nakładach, a kilka lat później Robert Redford wyreżyserował ekranizację tej książki i sam zagrał w niej rolę tytułową.

Kadr z filmu

31 komentarzy:

  1. Kiedy byłam mała rodzice zabierali mnie do stadniny w weekendowe popołudnia i wiem, jak silna więź może wytworzyć się między koniem, a małą dziewczynką, dlatego tym bardziej jestem ciekawa tej książki i mam nadzieję, że w najbliższym czasie wpadnie w moje ręce ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej polecam - osoba oswojona z końmi może spojrzeć na tę książkę pod całkiem innym kątem.

      Usuń
  2. Obejrzałam film i jest to jeden z moich ulubionych. Kiedyś bardzo lubiłam konie i właściwie nadal mam do nich sentyment, niestety finanse nie pozwalają mi brać lekcji jazdy konnej. Książkę jeżeli gdzieś znajdę, od razu ją kupię.:)

    Zapraszam do mnie i życzę powodzenia w dalszym szukaniu takich perełek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja filmu nie widziałam niestety, co jest o tyle dziwne, że bardzo lubię Roberta Redforda... Ale jak się tylko nadarzy okazja to z pewnością obejrzę:)

      Usuń
  3. Też jestem nauczycielem historii, czynny zawodowo oczywiście :-))
    Zapraszam na mojego bloga - imperium książek i historii, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba podrzucę przyjaciółce, uwielbia konie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. oglądałam ten film, wzruszyłam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka też jest niezwykle wzruszająca.

      Usuń
  6. I książkę, i film bardzo lubię. Scenę wypadku mam przed oczami, choć ekranizację oglądałam go już dawno temu. Wzruszająca, a jednocześnie krzepiąca opowieść. Wcale Ci się nie dziwię, że zarwałaś dla niej noc. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna książka - jedna z tych, których po prostu nie sposób odłożyć nie doczytawszy do końca...

      Usuń
  7. Lubię tę książkę. Czytałam ją już naprawdę dawno i niewiele z niej pamiętam, ale bardzo miło wspominam. Filmu niestety jeszcze nie zdążyłam poznać, ale mam zamiar to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też teraz się za filmem będę rozglądać.

      Usuń
  8. Pamiętam, chociaż czytałam ją bardzo dawno temu! Przepiękna książka, i ile się przy niej naryczałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też rzewnymi łzami ją oblałam...

      Usuń
  9. O, pamiętam, jak wzruszałam się w kinie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku jaka ja byłam głupia - a ja oddałam ją do biblioteki bez czytania!!!! O zgrozo, zabrakło mi czasu, musiałam zwrócić, bo myślałam, że będę się przeprowadzać. Masakra!!! Nadrobię. Obiecuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypożycz jeszcze raz:)

      Usuń
  11. Jedna z moich naj, naj, najukochańszych książek. Film tez piękny. Każde (i książka i film) wspaniałe inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo szkoda, żeby piękna książka miała byle jaką ekranizację:(

      Usuń
  12. Uwielbiam i książkę, i film. Film o tyle lepszy od książki, że można pooglądać piękne widoki, posłuchać muzyki...Film kończy się nieco inaczej niż książka. Polecam do obejrzenia, naprawdę warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to tym bardziej postaram się obejrzeć:)

      Usuń
  13. OOO.... Widziałam ten film... Wspaniały! A i książkę mam na półce... Może skorzystam jeszcze w końcówki wakacji i przeczytam... Pozdrawiam serdecznie i zaprasza do mnie...

    Anna M.
    http://annamatysiak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam jeszcze jedną koleżankę po fachu:)

      Usuń
  14. Jedna z moich najukochanszych ksiazek.
    Film, chociaz inny, to rowniez bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi obejrzeć i porównać:)

      Usuń
  15. Przepięknie przedstawiona fabuła tej powieści. Dodatkowym atutem jest fakt, że Wydawnictwo Zysk i S-ka wznowiło tę książkę z nową, o niebo ładniejszą okładką :) Z całą pewnością sięgnę - bo choć o filmie słyszałam ale nie widziałam go, to o książce wcześniej nie wiedziałam - wstyd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta okładka faktycznie taka sobie, ale w mojej bibliotece tylko to wydanie było. Zresztą najważniejsza jest treść:)

      Usuń
  16. Nie oglądałam filmu, nie czytałam też książki, ale pozycje tego pana mam na uwadze już od dłuższego czasu. Richard Paul Evans, powiadasz? Ja natomiast spotkałam się z osobami, które myliły Nicholasa Evansa z... Nicholasem Sparksem ;).

    OdpowiedzUsuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)