poniedziałek, 1 października 2012

"Cukier krzepi!" a Wańkowicz jeszcze lepiej:)

Jakiś czas temu w "Płaszczu zabójcy" pojawił sie fragment listu Krystyny Wańkowiczówny (kto nie czytał może zajrzeć TUTAJ) i w dyskusji pod tymże listem wykrystalizował się pomysł akcji czytelniczej  związanej z twórczością tego oto pana, czyli Melchiora Wańkowicza.



Lojalnie uprzedzałam, że z organizacją to u mnie różnie bywa, a już jeśli chodzi o grafikę komputerową to nawet głąb kapuściany, który w moich stronach jest synonimem najgorszej tępoty, przerasta mnie o trzy poziomy więc nie ma co liczyć na jakies banerki czy insze gadżety...
Jednak pomimo tych niedostatków zostałam obdarzona ogólnym zaufaniem i tak oto uroczyście zapraszam wszystkich chętnych do udziału w wyzwaniu czytelniczym pod tytułem

JESIEŃ I ZIMA Z WAŃKOWICZEM

Wystarczy przeczytać chociażby jedną książkę autorstwa Melchiora Wańkowicza - pełna lista znajduje się TUTAJ (podaję link do BiblioNETki, bo ich katalogowi ufam najbardziej), napisać o niej choćby kilka zdań a następnie pod tym postem wkleić link do swojej opinii.
A ja ze swojej strony obiecuję na koniec pięknie akcję podsumować:)

Przy okazji mam ogromną prośbę o zareklamowanie tego wyzwania na Waszych blogach - niestety graficznie Was nie wspomogę, ale może ktoś inny, bardziej biegły w tej dziedzinie, mógłby skomponować jakiś banerek na cześć Kinga?

28 komentarzy:

  1. A może by tak jakieś bezterminowe wyzwanie "wańkowiczowe"? Obawiam się, że w październiku to nie dam rady nawet jednej przeczytać, ale tak ogólnie, to z chęcią bym się włączyła, bo mam pozytywne wrażeniz tego, co czytałam w młodości, więc chciałabym kiedyś poznać inne jego książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Akcja ze wszech miar godna pochwalenia. Zmobilizuje mnie do przeczytania "Szkiców spod Monte Cassino", które kiedyś przygarnęłam, a dotąd nie przeczytałam. Zgłaszam się zatem ochoczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szkice" też mam, ale najsampierw "Tędy i owędy" będzie:)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy "dobro narodowe" to nie wiem, ale dla mnie Wańkowicz jest mistrzem słowa pisanego. I o to słowo pisane się rozchodzi.

      Natomiast tego z kim pił albo nie pił wódki i dlaczego to robił oceniać nie będę - dla mnie to trochę jak kopać leżącego, boć pan Wańkowicz już od dawna na lepszym ze światów i bronić się nie ma jak...

      Usuń
  4. O, jednak nie zapomniałaś:) Mam nadzieję, że październik będzie bezterminowy, bo mi same najgrubsze Wańkowicze zostały:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgłaszam się!
    Ostatnio na kilku blogach mignęło mi nazwisko Wańkowicza i uświadomiłam sobie, że prawie nic o nim nie wiem. Kiedyś jako kilkunastolatka czytałam jeden tom "Karafki La Fontaine'a", ale nic już nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkowiec chcący lub neichcący rozpętała wrzesień z Wańkowiczem, bo 2 recenzje widziałam też U Marlowa.
    Ja się zgłaszam, ale niekoniecznie na pażdziernik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Iza - może być i później, bo nam w dyskusji wyszła jesień i zima z Wańkowiczem;)

      książkowiec - a Żeromski czym Ci się naraził?

      Usuń
    4. Nie lubię czerwonego koloru. Źle mi się kojarzy. Gdy nadejdzie przedwiośnie, popracujemy nad tym.

      Usuń
  7. Ja też, ja też! Ale ten październik, to w formie żartu, jak rozumiem:)? Może by tak do końca roku, albo coś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, Wańkowicz do końca stycznia, bo od lutego Żeromski, wszyscy pamiętają??:P A ja bym jeszcze Kuncewiczową poczytał, bo mam trochę niedosytu:)

      Usuń
    2. Oszukujesz z tym Żeromskim w lutym - dobrze pamiętam, że zgodziłeś się na maj!

      Usuń
    3. O, naprawdę?:P Dowody, albo uznam to za oszczerstwo:D

      Usuń
    4. To może jesień i zima z Wańkowiczem, a przedwiośnie (nomen omen) z Żeromskim?

      Usuń
    5. Mnie pasuje, tylko zdefiniujmy przedwiośnie:)

      Usuń
    6. No, patrząc na to co się w ostatnich latach z pogodą wyprawia to właśnie końcówkę lutego miałam na myśli;)

      Usuń
    7. Zaraz Momarta przybiegnie z dowodami, że jednak miał być maj, pachniała Saska Kępa...:P Ale nie szkodzi, zaczniemy czytać na przednówku i akurat w maju się skumuluje:))

      Usuń
  8. W kwestii bannera nie pomogę, ale przesyłam link do swojej wypowiedzi. Dziękuję za motywację do lektury!
    http://agnestariusz.blogspot.com/2012/10/o-szkicach-spod-monte-cassino-m.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsza książka Wańkowicza przeczytana. Niestety, laurki nie wystawiam, bo ta akurat książka nie przypadła mi do gustu :)
    http://koczowniczkablog.blogspot.com/2012/10/195-tedy-i-owedy-wankowicz-melchior_16.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak prawdziwy stachanowiec mam na koncie trzy, chociaż nie wiem czy wszystkie mogą się liczyć bo dwie przeczytane tuż przed wyzwaniem ;-). Wrażenia - umiarkowane, oględnie rzecz ujmując.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że wszystkie można zaliczyć:)
      Generalnie chodziło mi o przypomnienie osoby:)Tak, że jeśli są jakieś opinie to poproszę o linki.

      Co do wrażeń - nigdzie nie ma napisane, że musi się podobać...

      Usuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)