piątek, 10 sierpnia 2012

Lektury małoletniej Ani - odc. 5

Kolejna wyprawa w przeszłość - tym razem sprowokowana książeczką czytaną z Piotrusiem, bo staram się aby i on poznał najpiękniejsze książki mojego dzieciństwa.

Frances Hodgson Burnett to brytyjska pisarka urodzona w 1849 roku w Manchesterze. W wieku 16 lat wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, w których mieszkała do końca życia - zmarła w 1924 roku w Plandome w stanie Nowy Jork.

Była autorką opowiadań i powieści dla dorosłych, ale największą popularność i nieśmiertelną sławę przyniosły jej książki dla dzieci. Napisała ich kilkanaście, większość była w różnych okresach wydawana w Polsce, natomiast do dzisiaj na bibliotecznych półkach znajdują  się właściwie tylko trzy - "Mały lord", "Mała księżniczka" i "Tajemniczy ogród".
Wszystkie one były adaptowane na potrzeby teatru, filmu a nawet musicalu, tłumaczono je na wiele języków i na stałe wpisały się do kanonu literatury dziecięcej.

"Mały lord" to historia siedmioletniego Cedryka mieszkającego wraz z matką w Nowym Jorku. Pewnego dnia okazuje się, że na skutek kilku nieszczęśliwych wypadków chłopczyk staje się jedynym spadkobiercą tytułu hrabiowskiego należącego do jego dziadka ze strony ojca. Aby objąć dziedzictwo musi udać się do Anglii i zamieszkać z dziadkiem - starym, zgorzkniałym, schorowanym arystokratą. Sytuację komplikuje fakt, że dziadek nienawidzi matki chłopca, uważa, że podstępem wdarła się do szlacheckiej rodziny i zabrania jej przekroczenia progu swojego domu - ma ona zamieszkać w niewielkim domku w sąsiedztwie  hrabiowskiego zamku a synek będzie ją mógł odwiedzać.
Mały chłopiec, swoją dobrocią, miłością i szlachetnością szybko podbija serca zamkowej służby i okolicznych dzierżawców, a i stary hrabia nie potrafi się oprzeć jego urokowi...

Bohaterką "Małej księżniczki" jest siedmioletnia Sara Crewe, umieszczona przez ojca w londyńskiej pensji dla dziewcząt kierowanej przez pannę Marię Minchin. Panna Minchin wiedząc, że kapitan Ralf Crewe jest człowiekiem szalenie bogatym traktuje małą Sarę z  niezwykłą pobłażliwością i spełnia wszystkie jej zachcianki. Kiedy Sara kończy 11 lat okazuje się, że ojciec dziewczynki umarł a majątek przepadł - dziewczynka  z dnia na dzień zostaje zdegradowana do roli służącej, musi ciężko pracować na swoje utrzymanie, mieszka w nędznej izdebce na poddaszu i bardzo często chodzi głodna i przemarznięta. Jednak Sara nie załamuje się tak drastyczną odmianą swojego losu w czym pomaga jej bogata wyobraźnia oraz przyjaciółki: pensjonarki - Ermengarda i Lotka, służąca Rózia a także oswojony szczur Melchizedek.

Jednak najpopularniejszą książką tej autorki jest chyba "Tajemniczy ogród", a to za sprawą nastrojowej ekranizacji z 1993 roku, którą reżyserowała Agnieszka Holland a także z tego powodu, że jest to lektura szkolna...

Mary Lennox to urodzona i wychowana w Indiach 10-latka, której rodzice umierają w czasie epidemii. Dziewczynka zostaje wysłana do Anglii, gdzie ma zamieszkać w domu nieznanego jej wuja. Jak się okazuje krewny większość czasu spędza w podróżach i dziewczynka przebywa praktycznie sama w wielkim domu. Rozpieszczona i samolubna Mary musi się przyzwyczaić do zwyczajów panujących w starym domu. Idzie jej to z trudem, ale wszystko się zmienia kiedy zaprzyjaźnia się z wiejskim chłopcem Dickiem oraz dokonuje dwóch niesamowitych odkryć - pierwsze z nich to zaniedbany, ogrodzony wysokim murem różany ogród a drugim jest jej kuzyn Colin, chory chłopiec zamknięty w jednym z licznych pokojów ogromnego domu. 
Mary, Dick i Colin, już we trójkę przeżywają niezapomniane lato w tajemniczym ogrodzie...

Bohaterami tych książek są dzieci, które muszą stawić czoła poważnym problemom, pod ciężarem których zdarza sie polec dorosłym. Jednak Cedryk, Sara i Mary nie poddają się, zwyciężają przeciwności i mają przy tym zbawienny wpływ na swoje otoczenie. Cedryk i Sara to wręcz anioły w postaci dzieci, bohaterowie bez wad i co tu dużo mówić mało rzeczywiści. Oczywiście czytając o spotykających ich nieszczęściach płakałam rzewnymi łzami (szczególnie nad Sarą) i nie było ważne, że doskonale wiem jak się książka skończy. Mój egzemplarz "Małej księżniczki" wchłonął tyle łez, że wyglądał jak podtopiony...
Zupełnie inaczej ma się sprawa z Mary Lennox - początkowo to taki, używając dosadnego określenia,  "rozwydrzony bachor". Jak się jednak czytelnik może przekonać Mary jest mądrą i wrażliwą dziewczynką, wystarczyło tylko trochę uwagi, którą poświeciła jej Marta, jedna ze służących, która mając kilkoro młodszego rodzeństwa potrafiła trafić do bardzo samotnego i nieszczęśliwego w gruncie rzeczy dziecka. I własnie Mary, ze swoimi wadami i nawykami jest bohaterką na wskroś prawdziwą, z którą młody czytelnik może się identyfikować.

Ale jakby nie było - te trzy powieści Francis Hodgson Burnett to żelazny repertuar dla dzieciaków w wieku 8-12 lat. 
A i dla tych starszych też;)

wtorek, 7 sierpnia 2012

Całkiem nieromantyczna romantyczka

Za oknem duchota, nawet na moim balkonie, który od północnej strony domu jest, trudno wytrzymać... Idealna lektura na taki dzień to coś w miarę lekkiego, trochę romantycznego i wzruszającego. I taka właśnie książka, jeśli wierzyć temu co na okładce napisał wydawca, od dłuższego już czasu czekała na mojej półce. "Miłość wyczytana z nut" to debiutancka książka Aleksandry Tyl, z pisarstwem której miałam już ogromną przyjemność się zetknąć za sprawą "Alei Bzów" o której pisałam TUTAJ. Mając na uwadze, że od "Alei" nie mogłam się oderwać przygotowałam się na równie wciągającą lekturę, wybrałam dzień kiedy nasi siatkarze mają wolne (IO mają swoje prawa) i zabrałam się do czytania. I jakoś mnie nie wciągnęło... W międzyczasie ugotowałam obiad, odrobiłam jakieś zaległe prasowanie i jeszcze sobie naszych "brązowych" żeglarzy (znaczy się Przemysława Miarczyńskiego i Zofię Klepacką) pooglądałam:)

Eliza to zbliżająca się do 30-tki pracownica świetlicy środowiskowej. Lubi swoją pracę, chociaż nie daje jej ona jakiejś wielkiej satysfakcji. Jest jedynaczką, ma przyjaciółkę Magdę i nie ma faceta... A bardzo by chciała mieć męża, dziecko, własny dom - to przecież niezbyt wygórowane marzenia. I oto na jej drodze staje dwóch mężczyzn - poznany przez przypadek lekarz Adam oraz znajomy z przeszłości, skrzypek Bruno. Eliza nie potrafi się zdecydować, którego z nich chce widzieć u swojego boku i spotyka się z obydwoma. I kiedy już jest prawie gotowa dokonać wyboru los decyduje za nią - po zakrapianej alkoholem imprezie budzi się rano przy boku Adama, a na skutki szalonej nocy nie trzeba długo czekać - Eliza jest w ciąży. I dopiero wtedy dociera do niej z całą jasnością kogo tak naprawdę kocha...

Historia Elizy, Adama i Bruna jest dosyć przewidywalna, ale o to nie mam większych pretensji - tego można sie domyślić czytając opis z okładki, zresztą romantyczne historie tak najczęściej mają że ona kocha jego, ale na skutek różnych okoliczności musi być z innym, a on czeka cierpliwie aż ona się od tego innego uwolni a potem żyją długo i szczęśliwie - koniec.
Co mnie natomiast w tej książce najbardziej męczyło to główna bohaterka - niesympatyczna, wyrachowana materialistka, która na siłę wmawia sobie a i czytelnikowi również jaka to ona jest romantyczna. Taaak... Noga od taboretu jest równie romantyczna jak ta cała Eliza. I rzeczona noga jest chyba inteligentniejsza od pani świetliczanki - bo z całym szacunkiem, jeżeli facet przez cały czas tokuje na swój temat (oczywiście w samych superlatywach), z lekceważeniem odnosi się do tego co ma do powiedzenia jego towarzyszka, ciągle ją strofuje i wytyka różne wady, cały czas forsuje swoje, jedynie słuszne, poglądy to gołym okiem widać że to snob i burak pastewny a nie żaden królewicz z marzeń i snów.

Kto mi się w tej książce podobał, to Magda, przyjaciółka Elizy - trochę zwariowana, ale kiedy trzeba rozsądna, lojalna, nie ocenia Elizy i jej postępowania i jest zawsze gotowa pomóc i wspierać. Bo na rodzinne wsparcie i zrozumienie też nie bardzo jak ma Eliza liczyć - no, oddając sprawiedliwość mama i babcia dbają aby dziewczyna miała pełną lodówkę i tyle.

Na całe szczęście, jak już pisałam, to nie jest pierwsza w moim dorobku czytelniczym, książka pani Aleksandry Tyl - bo gdyby tak było to raczej po następne bym nie sięgnęła. A tak wymazuję "Miłość wyczytaną z nut" z pamięci, w dalszym ciągu jestem zakochana w "Alei Bzów" i z nadzieją czekam na kolejne książki tej autorki.

Książkę przeczytałam w ramach akcji  "Włóczykijka"

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

O dojrzewaniu w latach 60-tych

Hanna Bakuła - malarka, autorka scenografii, kostiumolog, jakiś czas temu głośno było o jej nieudanych eksperymentach z chirurgią plastyczną.  Na pierwszy rzut oka jeszcze jedna blond celebrytka...

Na temat malarstwa pani Hanny się nie wypowiadam, bo akurat tego typu sztuka do mnie zupełnie nie przemawia, ale w ostatnim czasie przekonałam się, że jest utalentowaną pisarką. W ramach akcji "Włóczykijka" dotarła do mnie bowiem wspomnieniowa książka Hanny Bakuły pt. "Hania Bania. Tornado seksualne". Jest to trzecia z cyklu książek o Hani - dwie pierwsze opisują dzieciństwo i czasy szkoły podstawowej, natomiast "Tornado" dotyczy czasów licealnych głównej bohaterki. A dorastać przyszło Hani w drugiej połowie lat 60-tych - mamy więc w tle towarzysza Gomółkę, pochody pierwszomajowe, tajnych współpracowników SB, huczne obchody rocznicy rewolucji październikowej a wreszcie antyżydowską nagonkę z 1968 roku. To wszystko ma oczywiście wpływ na życie Hani, jej tato jest wojskowym a mama pracuje w ministerstwie, ale najważniejsze są zmiany jakie zachodzą w niej samej. Poznajemy ją jako grubiutką trzynastolatkę, nieco rozpaczliwie marzącą o posiadaniu świetnej figury i własnego chłopca. I na naszych oczach z niezdarnego podlotka wyrasta młoda kobieta, co prawda nie najszczuplejsza, ale mająca w sobie to "coś" co przyciąga mężczyzn. 
Ale to tylko jedno oblicze Hani. Bo oprócz zainteresowania chłopakami, modą i muzyką rozrywkową dziewczynka czytuje Manna i Dostojewskiego, ma wyczucie jeśli chodzi o poezję, uwielbia muzykę klasyczną i teatr, interesuje się filozofią czy też potrafi być równorzędną partnerką do rozmowy dla takiej sławy polskiej literatury jak Antoni Słonimski.

"Hania Bania. Tornado seksualne" to powieść o dojrzewaniu. I po jej lekturze doszłam do wniosku, że nie ważne w jakich czasach przyjdzie nam dziewczynom dorastać to mamy takie same problemy - nie do końca akceptujemy swój wygląd, kochamy się w najmniej odpowiednich chłopakach, staramy się nadążyć za modą (często przy pomocy maminej garderoby), obawiamy się ośmieszenia z powodu własnego braku doświadczenia i wszystko przeżywamy trzy razy mocniej niż na to zasługuje...
Tak było z Hanią, która wiekowo należy do pokolenia mojej mamy, tak było ze mną i tak samo dzisiaj jest z moją 13-letnią siostrzenicą - nic się właściwie nie zmieniło. No prawie nic - ja w przeciwieństwie do Hani wiedziałam, że od jednego pocałunku nie można zajść w ciążę;)

To było moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Hanny Bakuły, ale mam nadzieję, że nie ostatnie...
A książkę serdecznie polecam:)

niedziela, 5 sierpnia 2012

Regał, stosiątko i top na maksa

Pamiętacie jak chwaliłam się nowym regałem? Tak z miesiąc temu to było...
Chwaliłam się pustym, a teraz chciałam zaprezentować jak wygląda zapełniony - fotorelacja z meblowania półek dostępna jest TUTAJ. Niestety, z żalem stwierdzam, że większość półek ustawiana jest w dwóch szeregach...
***************************************************************************


Taki mały stosiczek przyniosłam sobie z biblioteki - inspiracją była dla mnie Sabinka, która o Hannie Cygler i Debbie Macomber wyrażała się  w samych superlatywach, więc jak zobaczyłam, że coś tych autorek do biblioteki zakupiono to od razu złapałam, oraz moje uczennice, które z kolei zachwycały się książką Alice Sebold - tu przyznaję, że trochę się boję tematu... No zobaczymy.
A jutro pędzę jeszcze po "Grę o tron" Martina - mamy w bibliotece taki elektroniczny system rezerwacji książek. Fajna rzecz, zamawiam sobie w domowym zaciszu a jak książka wróci od jakiegoś czytelnika to dostaję maila z informacją, że już czeka na mnie w bibliotece:)

********************************************************************

Ostatnio na wielu blogach pojawiają się listy książek, które wzruszają, bawią, zachwycają - pomysłodawczynią tych zestawień jest Klaudia, natomiast ja dostałam zaproszenie od Agnieszki - Engi, co jest dla mnie wielkim wyróżnieniem, bo ona się zasadniczo w różne blogowe łańcuszki nie bawi:)

Trochę tę listę książek naciągnę, bo nijak się nie potrafię w 10 zmieścić...

  1. Książki Joanny Chmielewskiej, zwłaszcza te starsze - moje ulubione to "Wszystko czerwone", "Wszyscy jesteśmy podejrzani", "Boczne drogi"i seria o Janeczce i Pawełku. wystarczy kilka zdań i ryczę ze śmiechu - idealna lektura na gorsze dni.
  2. Książki Moniki Szwai - o zwykłych sprawach i normalnych kobietach w wieku 30+ (czasem duży ten plus). Zdarzy mi się nad nimi popłakać, ale generalnie optymistyczne są. Ulubione? Na pierwszym miejscu "Dom na klifie"a poza tym "Jestem nudziarą", "Zapiski stanu poważnego" i "Romans na receptę".
  3. Książki Katarzyny Michalak - baśnie dla dorosłych dziewczyn, gdzie dobro jest nagrodzone, zło ukarane, książę przyjeżdża, co prawda nie na białym koniu tylko wypasioną terenówką, ale kto by się tam wdawał w takie szczegóły. Wzruszają, bawią, przenoszą w świat marzeń... Ulubiona to "Poczekajka" ale i inne też czytałam z wypiekami na twarzy:)
  4. Klasyka romansu czyli powieści Jane Austen - na czele z przecudnym panem Darcy'm z "Dumy i uprzedzenia".
  5.  Klasyka nasza rodzima a tu przede wszystkim "Trylogia" Henryka Sienkiewicza. Czytana nie wiem ile razy, za każdym razem wzrusza...
  6. Też klasyka polska, ale trochę mniej popularna - powieści Marii Rodziewiczówny - "Dewajtis", "Czahary", "Straszny dziadunio", "Między ustami a brzegiem pucharu" i jeszcze wiele innych.
  7. "Tajemnica Abigail" M. Szabo - zrobiła na mnie ogromne wrażenie w dzieciństwie, później nigdzie nie mogłam na nią trafić a teraz dzięki Bogu i wydawnictwu Bona mam na swojej półce:)
  8. Książki Hanny Muszyńskiej Hoffmanowej - czytane w młodości, dzięki mojej mamie, która darzyła tę autorkę ogromną estymą. Najbardziej lubię "Dziewczyny z Krynoliny" i "Panny z Kamienicy pod Fortuną".
  9. Jako, że to babski top ma być nie może zabraknąć współczesnej literatury romansowej - nie czytam takowej zbyt wiele, a jeśli już to sięgam po dwie autorki - Norę Roberts i Mary Balogh.
  10. I na koniec autorka znana wszystkim dziewczynom - Lucy Maud Montgomery. Ja najwolę (słówko zapożyczone od mojego synka) "Błękitny Zamek", ale Ania z Zielonego Wzgórza, Emilka ze Srebrnego Nowiu, Janka z Latarniowego Wzgórza i inne jej bohaterki też są kochane:)
No i udało mi się w 10 zmieścić trzy razy tyle książek:) 
A do zabawy zapraszam Soulmate, Archer, Patrycję, Kingę i... Ojsaj (ciekawe jak wyglądać będzie "babski top" stworzony przez faceta:)

sobota, 4 sierpnia 2012

A we wrześniu koniecznie trzeba się wybrać na Targi Książki:)

Jak w tytule - Kraków i Katowice zapraszają na dwie imprezy promujące KSIĄŻKI:)

Kraków stawia na książkę historyczną



We wrześniu w Krakowie spotkają się miłośnicy historii z Polski i zagranicy. Powód? Targi Książki Historycznej towarzyszące II Kongresowi Zagranicznych Badaczy Dziejów Polski. Zarezerwuj swój czas w dniach 13-15 września 2012 r. i powiększ swoją domową biblioteczkę.

Targi Książki Historycznej to święto książki historycznej przygotowane z myślą o historykach, miłośnikach oraz pasjonatach historii. Są okazją, by uzupełnić historyczną biblioteczkę, zaopatrzyć się w brakujące pozycje oraz spotkać się z autorami, których na co dzień nie mielibyśmy okazji poznać.

Jesienne wydarzenie skupi w Krakowie blisko 60 Wystawców, wśród nich wydawnictwa, oficyny wydawnicze i naukowe, muzea oraz instytucje posiadające w swojej ofercie książki o tematyce historycznej. Odwiedzający Targi będą mieli możliwość kupna książek historycznych, specjalistycznych publikacji, niszowych tekstów poświeconych historii, czasopism historycznych, reprintów, co z pewnością wzbudzi ogromne zainteresowanie każdego pasjonata historii.

Targi mają charakter otwarty dla publiczności - wstęp jest bezpłatny. Wydarzenie towarzyszy Kongresowi, który organizowany jest co pięć lat.


Termin:
13-15 września 2012 r.

Godziny otwarcia:
13-14 września (czwartek, piątek), godz. 9.00-18.00
15 września (sobota), godz. 9.00-15.00

Miejsce:
Auditorium Maximum UJ
ul. Krupnicza 33, 31-123 Kraków

Więcej informacji:
www.historia.targi.krakow.pl
facebook.com/targi.ksiazki.historycznej

****************************************************************
A to zaproszenie na Targi Książki do Katowic

Targi Książki w Katowicach

Czytanie jest modne!

Miło jest nam Państwa poinformować, że kolejne 

Targi Książki w Katowicach

odbędą się w w Hali Widowiskowo - Sportowej SPODEK
 
w dniach 7 - 9 września 2012 roku
 
     
 

Targom towarzyszyć będą Salon Muzeów, Salon Bibliotek oraz Zakątek Antykwariuszy. Nowością na Targach będzie strefa wystawowa Design i rękodzieło dla moli książkowych, w której zaprezentowane będą gadżety związane tematycznie z literaturą. Podczas Targów funkcjonować będzie Punkt Opieki nad Dziećmi, a na zwiedzających czekać będą książki o najróżniejszej tematyce, w najróżniejszych cenach, by każdy kto odwiedzi Spodek, nie opuścił go bez książki.


A na tych Targach będą wręczane Złote Zakładki, nagrody Blogerów Książkowych czyli NASZE:)
Kto jeszcze nie oddał swoich głosów musi się pospieszyć, bo koniec głosowania już jutro...

czwartek, 2 sierpnia 2012

Wakacyjne podróże: Pogodna po raz drugi - tym razem z Adelą Niwską

Nie wiem jak Wy, ale ja mam kilka takich miejsc, do których wracam po raz kolejny i kolejny, i zawsze z niesłabnącą przyjemnością. Obserwuję co się zmieniło a co pozostało takie samo, spotykam ludzi, których traktuję jak dobrych znajomych, wysłuchuję co u nich nowego, zdaję relację z moich poczynań od ostatniej wizyty... 
Oprócz miejsc realnych, które bez problemu można znaleźć na średnio dokładnej mapie samochodowej mam również kilka literackich adresów pod które zaglądam a ich mieszkańców traktuję jak przyjaciół. Kilka tygodni temu dołączyło do nich małe nadmorskie miasteczko Pogodna, leżące gdzieś pomiędzy Koszalinem i Kołobrzegiem, z niewielkim ryneczkiem, z fontanną z której ktoś z uporem kradnie kamienny dzban, z kilkoma sklepikami, szkołą, oraz, od niedawna, z pachnącym czekoladą i domowym ciastem "Sklepikiem z niespodzianką".

Jego właścicielką jest młoda warszawianka Bogusia Leszczyńska, która od pierwszego wejrzenia zakochała się w Pogodnej, znalazła tu swoje miejsce na Ziemi oraz, co najważniejsze, spotkała kilka kobiet z którymi się zaprzyjaźniła. Jedną z tych kobiet jest Adela Niwska - z zawodu księgowa, z powołania radna miejska, przed którą respekt czują wszyscy, łącznie z wójtem Janeczkiem, w wolnych chwilach łamaczka męskich serc. Kobieta luksusowa, z silnym charakterem, oparcie dla przyjaciół, największy postrach dla wrogów. Taka jest Adela, którą znają wszyscy mieszkańcy Pogodnej, ale to tylko zewnętrzna maska, która kryje wrażliwą kobietę, tęskniącą za prawdziwą miłością, ciepłem domowego ogniska, uśmiechem tego Jedynego, małymi dziecięcymi rączkami na szyi...

Czego trzeba, co się musi wydarzyć, żeby Adela odrzuciła maskę i sięgnęła po szczęście?
Cóż... Ja już wiem, ale nie powiem - kto ciekawy niech zajrzy do książki. Ale uczciwie ostrzegam - zaopatrzcie się w coś do ocierania pocących się oczu;)

"Sklepik z niespodzianką. Adela" to druga część "Serii z kokardką" Katarzyny Michalak. Spotkamy tutaj wszystkich bohaterów, których poznaliśmy w części pierwszej - Bogusię i jej przyjaciółki Adelę, Lidkę i Stasię, hrabiów Potockich, malarza Igora czy byłą modelkę Klaudię. Pojawi się też nowa postać - Anna Potocka, zaginiona przed trzema laty żona Wiktora, która przewróci do góry nogami życie Bogusi, ale też będzie miała wpływ na Adelę, wyjaśni się bowiem jedno z tragicznych zdarzeń z jej przeszłości, które miało ogromny wpływ na to kim obecnie jest panna Niwska.
Dowiemy się co nieco o przeszłości głównych bohaterek ale również poznamy trochę lepiej samo miasteczko, które nie do końca jest taką oazą spokoju jak się na pierwszy rzut oka wydaje, a jej mieszkańcy to nie same anioły niestety...

Książka podobała mi się bardzo, bardzo oprócz... zakończenia...
Bo po raz kolejny autorka przerwała w takim momencie, że nic tylko ścianę gryźć. I tym razem na ciąg dalszy będę musiała poczekać nie kilka dni a kilka miesięcy. 
Ech, byle do wiosny 2013...

środa, 1 sierpnia 2012

Psychologia wampira

Zdawało mi się, że najgorsze co może wymyślić Sardegna w swoim wyzwaniu to horror. Jak się okazało nie miałam racji... Bo zapomniałam o paranormalu...
Nie będę przytaczać tytułów książek, które różne znajome nastolatki mi proponowały, bo najczęściej po kilku stronach  stwierdzałam, że to jakieś takie cukierkowo-infantylne i całkiem nie do czytania.
Już myślałam, ze tym razem spasuję, ale jak zobaczyłam podsumowanie akcji i dotarło do mnie, że jestem w elitarnym gronie 2 osób, które poza organizatorką dały radę wszystkim gatunkom to się zawzięłam - muszę i już:)
Ale trochę naciągnęłam warunki wyzwania, bo książka o której za chwilę to nie jest typowy paranormal romans chociaż są wampiry (i to całkiem sporo), jest miłość i atmosfera grozy też występuje - moim zdaniem to bardziej powieść psychologiczna jest, i w dodatku świetna.

"Wywiad z wampirem" autorstwa Anne Rice światło dzienne ujrzał w 1976, polskie tłumaczenie ukazało się 16 lat później, ale do jego ogromnej popularności przyczyniła się ekranizacja z 1994 roku, gdzie główne role zagrali Brad Pitt i Tom Cruise oraz młodziutka Kirsten Dunst. Jako, ze zdarzyło mi się ten film widzieć wiele lat temu to właściwie wiedziałam czego sie mogę spodziewać po książce. Aczkolwiek już wiem, że książka i film trochę się różnią - na korzyść książki.

Główny bohater, plantator z Południa Louis de Pointe u Lac przeżywa ogromną tragedię - jego brat popełnia samobójstwo, za które Louis czuje się odpowiedzialny. W takim stanie ducha dosyć łatwo daje się omotać tajemniczemu Lestatowi, wampirowi który obiecuje mu, że ukoi jego cierpienia. Louis zgadza się i wkrótce staje się również wampirem. Jednak fizyczna przemiana to dopiero początek - tak naprawdę najważniejsze cechy wampira zamknięte są w jego psychice. I tu pojawiają się pierwsze nieporozumienia miedzy Lestatem a Louisem. Ten pierwszy to bezwzględny cynik i egoista, natomiast w Louisie, który był wrażliwym człowiekiem, ta cecha jeszcze się pogłębiła... Momentem zwrotnym dla nich obydwu będzie sprawa 5-letniej dziewczynki, którą Louis chciał z litości zabić, natomiast Lestat, jakby z przekory, zmienił w wampira, po czym obydwaj zajęli się jej "wychowaniem". Claudia już na zawsze miała pozostać w ciele małego dziecka, chociaż z biegiem czasu mentalnie dorosła i pomiędzy nią a Louisem pojawiły się uczucia zgoła inne niż relacja ojciec-córka...

Tak jak wspomniałam na początku - to bardziej powieść psychologiczna, niż romans i może dlatego czytało mi się ją naprawdę dobrze - i to piszę ja, zdecydowana przeciwniczka wampirów. I od razu chciałam rozwiać wątpliwości - w dalszym ciągu ich nie lubię, ale komplikacje zachodzące pomiędzy głównymi bohaterami, jeśli pominąć wysysanie krwi, spanie w trumnie i inne zwyczaje wampirów, są jak najbardziej ludzkie... Studium egoizmu i wrażliwości, dziecięcej samowoli i okrucieństwa, miłości i nienawiści, rozpaczy i nadziei - to wszystko znajdzie czytelnik w tej książce. 

A przy okazji dowie się, które opowieści o wampirach są prawdziwe, a które z nich to tylko głupie przesądy;)