piątek, 20 maja 2011

Stosik a właściwie stosisko nr 12

Pomimo uroczystych przysiąg, że już nic i od nikogo przez najbliższe dwa miesiące nie kupię, nie pożyczę, nie wymienię... Niestety jestem nałogowym książkochomikiem, który jest najszczęśliwszy gdy w jego norce (no, nie chwalący się o dosyć dużym metrażu) pojawiają się nowe tomy, tomiki i całkiem pokaźne tomiszcza:).

To stosisko zbierało się przez dwa tygodnie:
Od góry trzy książki stanowiące zakup własny w "Biedronce":
"Pudełko ze szpilkami" G. Plebanek
"Aleja samobójców" duetu M. Czubaj i M. Krajewski
"Festung Breslau" M. Krajewskiego
 przemycone do domu między ogórkami i sałatą - jak się okazało konspiracja się nie udała a paskudnie zdradziło mnie własne dziecię informując scenicznym szeptem tatusia: "Wies, mama znowu kupiła ksionski, a mnie loda nie chciała kupić..." Tu muszę dodać, żeby nie wyjść na zupełnego potwora, że temperatura maksymalna tamtego dnia nie przekraczała 10 stopni czyli bardziej się nadawała na herbatę z malinami niż lody... 

Kolejna książeczka
"Przewodnik zakochanych, czyli jak dobyć szczęście w miłości i powodzenie u kobiet" M.A. Zawadzkiego to efekt pewnej biblionetkowej czytatki, która rozśmieszyła mnie do łez i kiedy się okazało, że tę książeczkę za grosze można kupić w Krakowie to szybciutko się w nią zaopatrzyłam z myślą o... przyszłości mojego dziecka. Tu taka dygresja - ja za książkę zapłaciłam niecałe 4 złote a na "Merlinie" widziałam ją za ponad 30 złotych. Czegoś tutaj nie rozumiem...

"Jestem nudziarą" M. Szwaja
"Z całego serca" K. Leżeńskiej i E. Millies - Lacroix
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" V. Myron, B. Witter
to efekt wymiany na LC.

Z "Targu z Książkami" przywędrowały do mnie:
"Maciejka" N. Rogińskiej
"Kudłata" D. Berg
"Krew niewinnych" J. Navarro
"Ogród Afrodyty" E. Stachniak
"Tajemnica zamku św. Anioła" F. Asensi

"Odwet" K. Olhsson to wygrana w konkursie w nakanapie.pl

"Oszukać Hitlera" B. Macintyre do recenzji od wydawnictwa Znak literranova

"Marianna i róże" J. Fedorowicz i J. Konopińskiej zakup pod wpływem recenzji przeczytanej u Izy

"Rzym" T. Allana to kolejny album z serii o starożytnych cywilizacjach zakupiony w Świecie Książki.

Muszę się jeszcze pochwalić prześlicznym prezentem, który dostaliśmy z moim Piotrusiem od Sabinki.

Prawda, że śliczniaste są te zakładki?



39 komentarzy:

  1. Ja mam taką stertę że dzisiaj musiałem przerzucić kolekcję dvd i zwolnić kolejne półki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Stosisko robi wrażenie!! Gratuluję książek i zakładek:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Phi. Zero fantastyki, potworze jeden... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Super stosisko :)
    "Pudełko ze szpilkami" czytałam kilka dni temu.
    A poluję na kota Deweya :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisanyinaczej - u mnie na razie rosną sterty pod ścianami...

    Kasandra, Evita - dziękuję:)

    Fenrir - obiecuję, że na początku wakacji stworzę stosik w którym będzie tylko fantastyka;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okazały stosik :) Miłego czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. PRATCHETTA NIE CZYTAŁAŚ? Oj, panna, ten miecz to ja jednak użyję...

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję nabytków - stos robi wrażenie! :)
    Nad "Aleją samobójców" z biedronkowej półki sama się zastanawiałam, ale przegrała z postanowieniem, żeby w maju nie kupować. Które to postanowienie przegrało z chęcią nabycia "Zimowego monarchy". Ale to już inna bajka - jak Pan Listonosz przyjdzie, ja też będę się chwaliła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A wraz z Zimowym monarchą kupiła u mnie trzy inne. ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooo... "Marianna i róże"! Od wieków pragnę przeczytać, ale nigdy nie udało mi się jej dorwać w jakiejś promocyjnej cenie :/

    A co do tego poradnika dla zakochanych, to jaka to była czytatka? Z chęcią się z nią zapoznał.

    OdpowiedzUsuń
  11. o ja pierduuu, chyba zacznę moje miesięczne zapasy gromadzić, bo takich stosów to u mnie nie zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Monis1900 - dziękuję:)

    Viv - mój małżonek już mi obiecuje od jakiegoś czasu, że karty kredytowe schowa tak, że nie znajdę a po zakupy będę chodzić tylko do naszego wiejskiego sklepu - tam ze słowa pisanego tylko "Fakt"...

    Fenrir - no przecież zrozumiałam swoją zbrodnię i obiecałam poprawę...

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne stosisko. I kiedy Ty to biedna przeczytasz? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książkowo - ale ty znasz tę czytatkę. To Hurlin pisał o "pannie domu" i że na pierwszą wizytę do domu narzeczonej trzeba iść w kaloszach...
    Tak mi teraz do głowy wpadło, że Zawadzki to pseudonim autora, który naprawdę nazywał się Konstanty Krumłowski.

    Sil - wszystko przed Tobą:)

    Orchisss - liczę, że w czasie wakacji jakoś przerobię przynajmniej część...

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziecku należało kupić lizaka, mężowi boczku i śledzia i słowem by się nie odezwali. W odwrotną stronę wychodzi drożej, bo żony lizakiem i śledziem nie dadzą się przekupić, musi być minimum nowa bluzka:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Zacofany.w.lekturze - ale ja ich obydwu spożywczo okupiłam, Młodego to nawet próbowałam przekupić jego ukochanymi brzoskwiniami w syropie...
    Niestety do Piotrka nie dotarły moje zdroworozsądkowe uwagi na temat odpowiedniej pogody do jedzenia lodów marki "Big milk" i swoje rozżalenie wykorzystał przeciwko mnie... Brutus jeden...

    OdpowiedzUsuń
  17. No, ładnie. U mnie też "Marianna..." dość długo czeka, "Kudłata" czeka, Stachniak nabiera mocy urzędowej, bo po lekturze "Dysonansu" mam ochotę na jeszcze... Najlepsze w tym smutku, że wakacje za miesiąc!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. @Anek7: to, że im kupiłaś chleb powszedni i nawet masełko do niego, nie upoważniało Cię do zakupów książkowych:) Kupujesz tego śledzia i mówisz: "Kochany, specjalnie dla Ciebie, taki jak lubisz":P Dzieciu każ wybierać groch z popiołu albo coś takiego:) Jestem na etapie odpracowywania wielkiego pudła z antykwariatu i wiem, o czym mówię:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Superaśny stos :)

    Biedronkę też obczaiłam.
    Teraz były świetne książki dla dzieci...chyba były dinozaury :) A Ty młodemu brzoskwinie...nie ładnie Aniu :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Puść babę na zakupy, nie? ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. o jacie o jacie o jacie... poszalałaś :D coż za stos!!! cudo...

    OdpowiedzUsuń
  22. Też przemyciłam z Biedronki te książki, co gorsza, w tym tygodniu powtórzyłam manewr z następnymi trzema książkami :)) A przysięgam, że wyszłam tylko po drobne zakupy spożywcze - ale co poradzić, jak takimi cenami kuszą?

    OdpowiedzUsuń
  23. Zacofany.w.lekturze - jakbym z takim tekstem o śledziach wyjechała do mojego Roberta, to mogłabym stan cywilny zmienić - serce mężowskie takiego szoku chyba by nie przetrzymało. Już gdzieś pisałam, że mało kuchenna jestem. Tzn. gotuję i chyba nawet nie najgorzej, ale od kulinarnych szaleństw to jednak w naszym domu jest Robert...

    Sabinka - na "Biedronkę" mam szlaban teraz...
    A wtedy dinusiów nie było;(

    Fenrir - to podstęp mężowski był, żeby później narzekać na moją rozrzutność...

    Archer - :O)

    Niedopisanie - dobrze, że chociaż Ty mnie rozumiesz...

    OdpowiedzUsuń
  24. @Anek7: no nie przesadzaj, od pudełka śledzi z Biedronki zaraz by zawału dostał? Jakbyś wyskoczyła z tortem własnej roboty, to może... ale garmażerka raczej niegroźna:P

    OdpowiedzUsuń
  25. Zacofany.w. lekturze - no tośmy się nie zrozumieli... Faktycznie od garmażerki by mu nic nie było... Myślałam, że chodziło Ci o zakupienie i przetworzenie śledzi marki matias... A swoją drogą wtedy akurat robione były zakupy pod Roberta bo i nowe warzywa i ulubiona kiełbaska i kaszanka na grilla, bo jacyś koledzy się zapowiedzieli...
    A tam, zawsze zostaje internet - to dl tego mojego "dożywocia" jest ziemia całkiem nieznana;)

    Hadzia - dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  26. @Anek7: no naprawdę, za kogo Ty mnie uważasz:P Jak mógłbym Ci kazać własnoręcznie śledzie skrobać:) Tylko przypadkiem nie wyślij męża po zakupy do Biedronki. Kupi sobie jakiś "Internet dla początkujących" i przepadłaś:P

    OdpowiedzUsuń
  27. Zakładki prześliczne, a stos imponujący :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Gratuluję, kilka książek chętnie bym przeczytała :)
    Nie martw się wszystkie tak mamy- obiecanki cacanki :P Ale ja ostatnio o dziwo nic nie kupuję :D
    Życzę miłej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Haha, wiadomo jak to bywa z tego typu obietnicami... Miłego czytania, piękne zakładki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. stos robi wrażenie :) jestem ciekawa pudełka ze szpilkami, czytałam już jedną książkę tej autorki i mi się spodobała dlatego czekam na opinię o tej pozycji

    OdpowiedzUsuń
  31. Nic tylko miłego czytania życzyć ;)

    A i pamiętaj żeby na drugi raz dziecku chociaż gumę kupić ;) Może wtedy nie wyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zakładki piękne, z resztą jak wszystkie zrobione przez Sabinkę.
    Ciekawa jestem naszych wrażeń po tym Hitlerze, bo też go sobie ze Znaku zamówiłam tylko jeszcze nie doszedł.

    OdpowiedzUsuń
  33. Fajniste. Widzę, że tak jak ja, przemycałaś książki do domu w zakupach. haha, A jeśli idzie o lody, to moim zdaniem lepiej właśnie je jeść przy 10 niż przy 20 stopniach. Zimne do zimnego, ciepłe do ciepłego

    OdpowiedzUsuń
  34. oj wielki ten stos, ale też piękny :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Piękne zakładki. Stosik bardzo ładny. Najbardziej chodzi za mną "Odwet".

    OdpowiedzUsuń
  36. "Ogród Afrodyty" to jedna z moich ulubionych książek i myślę, że powinna Ci się spodobać :) "Jestem nudziarą" pani Szwai nie dałam rady przeczytać, ta autorka w ogóle do mnie nie przemawia i jej słowo pisane wyjątkowo mi się nie podoba. Reszty nie czytałam i nie znam, więc czekam na recenzje i Twoje wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Urocze zakładki :) Ale zdrajca, dziecko w najmniej odpowiednim momencie potrafi wsypać. Trzeba łobuza sprytnie przekupić. Stosisko imponujące. Od kilku dni próbuję się powstrzymać przed kupnem upatrzonego tomiszcza, ciekawe kiedy ulegnę?

    OdpowiedzUsuń
  38. Od razu wypatrzyłam Mariannę:). a biedronka, jesli ma się dobry wzrok, to niezłe źródło książek.
    Coż, moi mali zdrajcy od razu wczoraj poinformowali tatę, że jechali tramwajem i byli tym razem nei w bibliotece, a w księgarni:).

    OdpowiedzUsuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)