poniedziałek, 12 marca 2012

Temat stary jak świat, czyli o siostrzanej rywalizacji

Każdy ma jakieś mniejsze lub większe dziwactwa, więc mam je również i ja. Jednym z nich, na szczęście niezbyt groźnym, jest wręcz organiczny wstręt do koloru różowego. Posunięty do tego stopnia, że kiedy urodził się Piotrek najbardziej cieszyłam się nie z tego, że mam zdrowe i śliczne dziecko, ale z faktu, że to nie jest dziewczynka, którą tradycja nakazuje stroić w owe, znienawidzone przeze mnie, różowości. 
Kiedy otrzymałam propozycję przeczytania i zrecenzowania wydanej przez Telbit książki Sharon Osbourne pt. "Zemsta" miałam mocno mieszane uczucia. Bo z jednej strony ciekawa byłam cóż to za dzieło stworzyła znana amerykańska celebrytka,  z drugiej odpychała mnie okładka utrzymana w różowych tonacjach. Ostatecznie doszłam do wniosku, że okładkę można zasłonić (chociażby zawinąć w gazetę) a tekst może być ciekawy...

Sharon Osbourne - żona gwiazdy rocka Ozzy'ego Osbourne jest aktorką, która najczęściej grała... samą siebie (siedem filmów na osiem figurujących w jej filmografii), zasiada w jury amerykańskiej wersji "Mam talent!", próbuje też sił jako pisarka. W 2005 roku wydała autobiografię (w Polsce ukazała się w 2008 roku), zaś w 2010 roku światło dzienne ujrzała jej powieść pt. "Zemsta" - polska edycja w 2011 roku.

Debiutująca autorka poświęciła swoją książkę tematyce na której zna się najlepiej, czyli showbiznesowi. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1976, kiedy to młoda dziewczyna z angielskiej prowincji przyjeżdża do Londynu aby tam zrobić karierę jako aktorka. Margaret Michaels jest niezwykle zdeterminowana i zrobi niemal wszystko aby osiągnąć sukces - niestety nie udaje się jej zawojować londyńskich teatrów, wikła się w romans z przystojnym lecz zupełnie nieodpowiedzialnym Derekiem Stone, który porzuca ją kiedy okazuje się, że Maggie jest w ciąży. Z opresji ratuje ją brat Dereka George, który proponuje dziewczynie małżeństwo i staje się ojcem dla maleńkiej Chelsea. W niedługim czasie rodzina powiększa się o jeszcze jedną córeczkę - Amber.
Margaret, która zmuszona była porzucić marzenia o aktorskiej karierze postanawia je spełnić poprzez jedną z córek - wybór pada na młodszą córkę, jednak zbieg okoliczności sprawia, że rolę w młodzieżowym serialu otrzymuje nie Amber a Chelsea. Staje się to pierwszym większym zgrzytem we wzajemnych relacjach sióstr Stone oraz, chociaż nikt sobie wtedy nie zdaje z tego sprawy, początkiem wieloletniej wojny pomiędzy Chelsea i Amber, w której niebagatelną rolę odgrywać będzie Margaret. Na kartach książki możemy śledzić burzliwe koleje losu obydwu kobiet, na tle brytyjskiego i amerykańskiego show biznesu - poznajemy historię wzlotów i upadków, ciężkiej pracy, samotności w blasku reflektorów i bezwzględnych reguł rządzących filmowym światkiem. I cały czas towarzyszy czytelnikowi pytanie - czy Amber i Chelsea zdołają jeszcze kiedyś się pogodzić, znaleźć wspólny język i zapomnieć o wzajemnych pretensjach?

Książkę czytałam niemal jednym tchem. To ogromna zasługa barwnego języka, wciągającej i szybkiej akcji oraz bohaterów - żywych i prawdziwych. Nie ma tu podziału na zdecydowanie dobrych i zdecydowanie złych (no, może jeden taki czarny charakter się znajdzie) - jak w życiu. Autorka świetnie zna środowisko o którym pisze i jest to widoczne w jej powieści. Opisuje mechanizmy kierujące artystycznym światkiem gdzie wpływy niejednokrotnie są ważniejsze niż talent, gdzie zakulisowe intrygi mogą w jednej chwili wynieść kogoś na szczyt lub strącić na samo dno piekła, a najważniejsze decyzje podejmowane są nie w dyrektorskich gabinetach lecz w zaciszu sypialni. Autorka nie szczędzi pikantnych opisów, jednak, co trzeba podkreślić, nie jest to tylko "sztuka dla sztuki"lecz wynikają one z akcji powieści.

Wydaje mi się, że książka Sharon Osbourne to ciekawa pozycja, szczególnie dla tych, którzy z zazdrością patrzą na hollywoodzkie gwiazdy spacerujące po czerwonym dywanie - bo może tak naprawdę nie ma im czego zazdrościć?

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Telbit. 

10 komentarzy:

  1. Świetny wstęp o tych 'dziwactwach':) też taki wstręt do różowego posiadam, a w ogóle - to cała recenzja - świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, ale dla mnie, jako mężczyzny wstręt do różowego jest chyba typowy...

      Usuń
  2. Witam w gromie nieprzyjaciół różowości wszelakiej

    OdpowiedzUsuń
  3. Z różowym mi nie po drodze, ale z tą książką to i owszem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio szukałam jakiejś książki w tym stylu do przeczytania, dzięki :)

    P.S. A ja chciałam dziewczynkę. Nie żebym kochała różowy, ale chciałam razem piec ciasteczka i inne takie. No cóż, synek będzie piekł ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, etap koloru różowego mam już za sobą, ale było ciężko ;)
    Moja Zuzia zapatrzona w pannę Hannah Montanę swego czasu miała wszystko różowe: plecak, piórnik, koszulki...itp. Ale na szczęście nie trwało to długo, obecnie w jej pokoju i rzeczach tego koloru nie uświadczysz :)
    A co do książki to szczerze mówiąc nie zwróciłabym na nią uwagi, właśnie ze względu na okładkę (chociaż na zdjęciu wygląda na czerwoną;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak byłammniejsza, mama cały czas stroiła mnie w różowe sukieneczki itp. teraz podobnie jak ty nie znoszę tego koloru!
    Książka natomiast wydaje się ciekawa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jestem dumna, że jako mała dziewczynka nie miałam nic różowego:) Mojej koleżance urodziła się córka i koleżanka stara się jej nie kupować różowych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam, że książka jest bardzo ciekawa, a Twoja recenzja to potwierdza ^^
    Z chęcią się skuszę !

    OdpowiedzUsuń
  9. Awersu do różowego nie mam, ot kolor jak kolor tylko trzeba umieć go łączyć i dozować, ale za to do tego typu okładek wielki wstręcik już mam. Gdyby nie Twoja recenzja w życiu nie zwróciłabym uwagi na tę książkę, a tak łaskawszym okiem spojrzę na tę szpileczkę i perełki :).

    OdpowiedzUsuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)