poniedziałek, 14 stycznia 2013

Pobożne życzenia czasem się spełniają

W wiosce St. Mary Mead wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Niemała w tym zasługa kilku starszych pań żywo interesujących się tym co się dzieje u sąsiadów - nawet Mosad i FBI razem wzięte nie mają takich mocy przerobowych jak pani Ridley, panna Wetherby, panna Hartnell i panna Marple. 
Niestety, panie nie mają zbyt wielkich możliwości wykazania się swoim wywiadowczym talentem, bo życie w wiosce jest przeraźliwie wręcz spokojne. Niejakie zamieszanie wprowadza jedynie ogólnie nielubiany właściciel Starego Dworu, pułkownik Protheroe - osobnik niezwykle trudny we współżyciu i apodyktyczny, z rodzaju tych, co to zawsze mają rację. Za pułkownikiem nie przepada również miejscowy proboszcz - do tego stopnia, że pewnej środy, wyraża pogląd "że każdy, kto zamorduje pułkownika Protheroe, odda światu wielką przysługę".  

Słowa proboszcza okazały się prorocze - następnego dnia późnym popołudniem w gabinecie proboszcza znalezione zostają zwłoki pułkownika. Gołym okiem widać, że popełniono morderstwo. Przybyły na miejsce przedstawiciel policji,  inspektor Slack rozpoczyna śledztwo, a na komisariat zgłaszają się dwie osoby przyznające się do popełnienia zbrodni.
Sprawa wydaje się zakończona, jednak panna Marple ma wątpliwości - jak się okazuje całkiem słusznie...

"Morderstwo na plebanii" to jeden z pierwszych kryminałów, których bohaterką jest Jane Marple. Poznajemy ją przez pryzmat opinii proboszcza i jego żony, inspektora Slacka i jego szefa pułkownika Melchetta oraz mieszkańców wsi. Początkowo nikt specjalnie się nie przejmuje uwagami starszej damy, jednak w miarę upływu czasu okazuje się, że panna Marple jest niezwykle bystrą obserwatorką, świetnie kojarzy fakty i wyciąga logiczne wnioski. Ma również własną "metodę śledczą", mianowicie uważa, że ludzie postępują według pewnych schematów, więc do każdego problemu można znaleźć wytłumaczenie analizując podobne przypadki z przeszłości.
Dodać należy, że panna Marple jest osobą niezwykle skromną, a swoje detektywistyczne sukcesy traktuje jako coś zupełnie zwyczajnego. Bywa niekiedy wścibska, jednak nie jest złośliwą plotkarą, co zaskarbia jej sympatię mieszkańców plebanii oraz pułkownika Melchetta. Na marginesie dodam, że jeszcze nie raz przyjdzie im się spotkać przy okazji spraw kryminalnych, chociażby wspomnieć sprawę morderstwa młodej fordanserki opisaną w tomie "Noc w bibliotece".

Kolejność czytania kryminałów Agathy Christie nie ma jakiegoś specjalnego znaczenia, bowiem każdy opisuje inną sprawę, jednak, jeśli ktoś nie zna jeszcze panny Marple to proponuję rozpocząć znajomość z nią od tego właśnie tomu.

12 komentarzy:

  1. Znakomita książka. Zabawna i wciągająca. Pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak większość książek Agatki:)

      Usuń
  2. Zdecydowanie wolę te kryminały Agaty w których występuje panna Marple. A morderstwo na plebanii czytałam kilka razy. Oglądałam też dwie ekranizacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie mam szczęścia do ekranowych wersji książek A. Christie - widziałam raptem trzy. I wszystkie z Poirotem.

      Ale pannę Marple lubię coraz bardziej:)

      Usuń
  3. Z chęcią sięgnę po tę książkę Aghaty jak i po każdą inną tej autorki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu, ale jakoś nie przepadam za panną Marple. Poirot też nie jest moim ulubieńcem, ale jego dziwactwa mnie bawią. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz gustu, a o gustach sie nie dyskutuje;)
      Poirot mnie trochę denerwuje zarozumiałością, a panny Marple chyba bym się trochę bała w realnym życiu. Ale to ją zdecydowanie bardziej lubię niż jego.

      Usuń
  5. Jak nie kochać panny Marple? :D

    OdpowiedzUsuń

Posty anonimowe będą kasowane - proszę podpisz się:)